![]() strona główna
dwumiesięcznik |
Numer 2/2001
Wstęp, Krzysztof Kościelecki OFMCap * Problemy alkoholowe i abstynencja* Jest z nami, Tadeusz Pulcyn * Apostoł Trzeźwości* Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki * Wspólnota Kościola* Wielka Noc Zmartwychwstania, Edward Garstka
Pokora a współuzależniniebr. Marek Skowroński OFMCap Na temat pokory funkcjonuje wiele stereotypów. W potocznym rozumieniu najczęściej uważa się, że pokorny to ślamazara, człowiek nieżyciowy, dający się wykorzystywać. A skoro tak jest, to nie warto być pokornym. Lepiej jest być przebiegłym, cwaniakiem, łokciami przepychać się do przodu. Otóż taka postawa z pokorą nie ma nic wspólnego. Pokora jest cnotą, która buduje na prawdzie. Prawda jest fundamentem pokory. Pokora wiąże się z wdzięcznością. Dzięki Ci Boże, że jestem! Dziękuję Ci, że taki jestem. Dziękuję Ci za siebie... To jest pokora! Wdzięczność Bogu za samego siebie. A jeszcze bardziej szczegółowo: za istnienie, za rodziców... To przez takich a nie innych rodziców Bóg dał mi życie. Zatem są to jedyni ludzie na całym globie, przez których Bóg powołał mnie do istnienia. Być może, rodzice nie spełnili właściwie swojej funkcji rodzicielskiej. Być może nie umieli przekazać miłości, albo, co gorsza, poranili swoim zachowaniem... Ale to są rodzice! Człowiek daje to, co ma! Jeśli nie przekazali miłości, to znaczy że sami jej nie mieli... Ale trzeba Bogu za nich dziękować. Pan Jezus podczas sądu bity przez żołnierza, zapytał: dlaczego mnie bijesz? Nikt nie ma prawa nami poniewierać! Nikt! Ponieważ jesteśmy zbyt cenni w oczach Bożych. Jesteśmy nabyci za najdroższą krew naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jesteśmy osobami i mamy swoją godność, wynikającą z podobieństwa do Boga, stworzeni na obraz i podobieństwo Boże. Dlatego w imię pokory należy zaprotestować i powiedzieć: Nie! Dosyć! Nie możemy też dać się wpędzić w poczucie winy, tylko dlatego że nam tak wmawiają. Nie można mieć poczucia winy za to, czego się nie zrobiło. Niekiedy Alanonki czują się winne za cały świat, za grzechy całego świata. Jest Ktoś, kto wziął na siebie grzechy całego świata. My nie możemy się obciążać cudzymi winami i wyolbrzymiać własnych... Pokorą nie będzie branie wszystkiego na siebie - ale oddanie ciężaru Zbawicielowi. Jeżeli ktoś chce sam dźwigać krzyż z pominięciem Chrystusa - to jest to brak pokory. Pokorny człowiek - to ten, który się wszystkiego spodziewa od Boga. Nie przypisuje sobie niczego. To pycha jest "balonem" unoszącym człowieka nad innych. Wystarczy tylko "szpilka", aby balon pękł - sprowadzając człowieka na ziemię. Czasami tą szpilką są różnego rodzaju doświadczenia życiowe: choroba, utrata mienia... Wtedy szybko może się człowiek zorientować, że nic nie ma sam ze siebie. Św. Paweł to wyraził: "Cóż masz, czego byś nie otrzymał, a jeśliś otrzymał - to czemu się chełpisz tak, jakbyś nie otrzymał". Pokora nie jest nieposiadaniem własnego zdania, lecz jest cnotą. Jeśli mam talenty, to dlatego że Bóg mi je dał. Każdy został obdarowany inaczej. Jesteśmy jak kwiaty w ogrodzie Pana Boga. Jest tam i róża, i niezapominajka, ale róża wcale nie Jest piękniejsza od niezapominajki, jest po prostu inna. Zatem miarą wielkości człowieka nie jest to, co jest widoczne dla oczu. Bóg patrzy na serce człowieka. Nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg. Jesteśmy skłonni nazywać wielkim tego, kto jest odziany w "miękkie szaty", tzn. kto jest bogaty, z kim inni się liczą ze względu na jego pozycję, stanowisko. Pokorą jest, gdy kobietą widząc, że mąż zdrowieje, umiejętnie przekazuje "ster" rodziny w jego ręce, odwołując się do jego zdania. Co Ty o tym myślisz? Mężczyzna bowiem przez nadużywanie alkoholu, a potem uzależnienie, utrącił autorytet głowy rodziny. Ale kiedy zdrowieje, zaczyna dostrzegać swoje właściwe miejsce. Chce podejmować decyzje. Bywają nieporozumienia. I niekiedy dochodzi do rozwodów, tam gdzie powinno być trzeźwienie...
Tak jak "grzechem" przeciw pokorze jest pycha, tak przeciw prawdzie - zakłamanie, obłuda... Ukazuje ona na zewnątrz to, czego nie ma w środku. Przybiera maski, które ukrywają prawdziwe oblicze. Pychą było zerwanie przez Matkę żyjących owocu z drzewa poznania dobra i zła. Pokorą było wypowiedziane przez Maryję: "Oto ja służebnica Pańska...". Jeśli szukamy wzoru pokory, jeśli pragniemy wzrastać w tej wielkiej cnocie, do której nie dorośli niektórzy aniołowie, stając się upadłymi - to trzeba, byśmy się jej uczyli od Maryi, najpokorniejszej z niewiast. Wszak Jej pokora wcale nie oznaczała jakiejś niemocy życiowej, ale raczej pełnię życia.
To Ona, Dziewica-Matka wyśpiewała: "Wielbi dusza moja Pana... Oto odtąd błogosławioną Mnie nazywać będą...". Nauczycielem pokory jest przede wszystkim sam Jezus Chrystus, który mówi o sobie: "Jam jest cichy i pokorny sercem". Prośmy Go ze wszystkich sił i często: Br. Marek Skowroński OFMCap
|
|