strona główna

dwumiesięcznik
numer 1/2003
numer 2/2003
numer 3/2003
numer 4/2003
numer 5/2003
numer 6/2003

okładkaNumer 2/2003
SPIS TREŚCI

Wstęp, Krzysztof Kościelecki OFMCap

* Problemy alkoholowe i abstynencja*

Trzeba mieć dużo pokory, Małgorzata Tatala
Jeśli chcę sobą coś reprezentować..., Anna Rak
Wiersze s. Małgorzaty Jabłońskiej
Spostrzeżenia. Zwycięstwo przez różaniec, Krzysztof Kościelecki OFMCap
Porozmawiajmy... O cielesności, Jan Karczewski OFMCap
Refleksje filozoficzne. Cnota abstynencji, Grzegorz Wacławiak OFMCap
Refleksje homiletyczne. Radość w milczeniu, Tadeusz Pulcyn
Z prasy, O.Z.
Terminarz Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości

* Apostoł Trzeźwości*

Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki
Instrukcja duszpasterska na Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu
Terminarz XXXVI Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu
Sprawozdania. Działalność pomocowa..., Marta Kozak
Listy do Brata Krzysztofa, Zofia
Spotkania zakroczymskie. Modlitwy i wspomnienia, T.P.

* Wspólnota Kościola*

Na zbawienne napomnienia być zatwardziałym, Edward Garstka
Biblia dla dzieci, Edward Garstka
Samooczyszczanie i wychowanie, ks. Marek Dziewiecki
Refleksje duszpasterskie. Seksualność i płodność..., ks. Marek Dziewiecki
Listy Apostolskie. Rosarium Virginis Mariae


REFLEKSJE FILOZOFICZNE

Cnota abstynencji

     Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli filozofii jest św. Tomasz z Akwinu (zm. 1274), który w swoich dziełach zawarł m.in. wyjaśnienia na temat cnoty trzeźwości. Dla wielu Tomaszowe ujęcie trzeźwości może być cenną pomocą w zrozumieniu i dostrzeżeniu wartości, jaką niesie ze sobą ta cnota. Trzeźwość, niezrozumiana i niedowartościowana przez liczne środowiska, może być najlepszym lekarstwem również na bezsens, szarzyznę i trud codziennego życia.

     Pierwsze skojarzenie z trzeźwością połączone jest z używaniem napojów alkoholowych. Jest z nim związane zagadnienie abstynencji, czyli całkowite powstrzymywanie się od spożywania alkoholu. Należy jednak rozróżnić te dwa pojęcia, gdyż abstynencja od alkoholu nie jest obowiązkową formą zachowania cnoty trzeźwości. Trzeźwość jest pojęciem szerokim i jako cnota Jest pochodną umiarkowania. Akwinata pisze: "nazwa trzeźwości pochodzi z miary; jest się trzeźwym, bo zachowuje się miarę". Wobec tego należy odpowiedzieć na pytanie, w jakim zakresie wymagane jest zachowanie umiaru, aby posiąść cnotę trzeźwości? Św. Tomasz w trzeźwości dostrzega przede wszystkim rozumne korzystanie z napojów, które przecież są również darem Bożym. Chodzi tutaj o tego rodzaju trunki, które "przez swą właściwość są zdolne zamącić w głowie, jak wino i inne upajające napoje". Obok wina należy postawić piwo, wódkę i wszelkie inne alkohole. Zaś do zbioru "innych napojów" zaliczyć trzeba też kawę i herbatę jak również wszelkie narkotyki. Takie podejście do sprawy rozszerza pole działania cnoty trzeźwości. Co do szkodliwych narkotyków i wódki, należy stawiać jako ideał - całkowite zrezygnowanie z nich. Z kolei w odniesieniu do takich pożytecznych i mało szkodliwych napojów, jak wino, piwo, kawa, herbata i inne, trzeba wykazywać potrzebę zachowania zawsze rozumnego umiaru'. "Wino dla ludzi jest jak życie, jeśli pić je będziesz z umiarem. Zadowolenie serca i radość duszy daje wino pite we właściwym czasie i z umiarem" (Syr 31,27-28).

     Jednak cnota trzeźwości nie ogranicza się tylko do tego, co się je i pije. Jakże ubogie i ograniczone byłoby spojrzenie na trzeźwość bez uwzględnienia innych aspektów ludzkiego życia. Można bowiem nie sięgać po alkohol, a mieć zaburzony sposób myślenia i zaburzoną duchowość i być przez to nietrzeźwym. Św. Tomasz posługuje się tutaj metaforą o mądrości, że jest ona "napojem upajającym", a to z powodu rozkoszy, jaką przywabia ludzi. Zapewne doświadczył tego już nie jeden uczeń, student czy też naukowiec zgłębiający prawdy życia i świata. Pęd do wiedzy, nowe odkrycia zobowiązują każdego do trzeźwego, czyli roztropnego i odpowiedzialnego korzystania z osiągnięć nauki i techniki. W przeciwnym razie "upojenie naukowe" zaprowadzi nietrzeźwych (nierozsądnych) na manowce ich ambicji, gdzie gubią się granice zaspokajania ciekawości i pragnienia sławy. Człowiek trzeźwy to ktoś, kto czuwa nad uczciwością, rzetelnością i roztropnością swego intelektu i ducha. "Dlatego przepasawszy biodra waszego umysłu, bądźcie trzeźwi" (l P 1,13). Człowiek trzeźwy czuwa nad całym swoim życiem nad szlachetnością i czystością swego serca i swego działania: "My zaś. którzy do dnia należymy, bądźmy trzeźwi, odziani w pancerz wiary i miłości oraz hełm nadziei zbawienia" (l Tes 5,6). Należy pamiętać o pouczeniu św. Tomasza w tym względzie: "Jakkolwiek miara jest konieczna we wszystkim, jednakże nie we wszystkim trzeźwość jest tak konieczna, jak w tym, w czym zachowanie miary jest jak najbardziej konieczne". Snując rozważania o trzeźwości, warto postawić św. Tomaszowi pytanie dotyczące celu życia trzeźwego. Jaką korzyść pozyska człowiek, zachowując cnotę trzeźwość? Wydaje się, że pytanie o bilans zysków i strat jest pytaniem charakterystycznym dla człowieka epoki współczesnej - XXI wieku.

      Cnota trzeźwości ma szczególną wartość, gdyż jej zachowanie umożliwia wypełnianie innych cnót. Brak trzeźwości spowodowany upojeniem alkoholowym, który zaciemnia rozum, jest przeszkodą we właściwym jego działaniu. Dlatego też, aby zachować dobro moralne, wymagana jest cnota trzeźwości. Przez nią dokonuje się rozpoznanie i realizacja chrześcijańskiego powołania. Bez trzeźwości jest niemożliwe życie odpowiedzialne, zgodne z Bożym powołaniem. Cnota trzeźwości oznacza tutaj umiarkowane spożywanie alkoholu lub też abstynencję. Św. Tomasz zaznacza, że napój alkoholowy sam przez się nie jest zakazany. Dlatego picie wina (alkoholu) nie jest niedozwolone. Jednak należy tu zwrócić szczególną uwagę na kilka rzeczy. A mianowicie, ważny jest stan poszczególnych osób. Ci, którzy dość łatwo się upijają, powinni surowiej spoglądać na siebie pod względem korzystania z trunków upajających. Szczególnie zaś należy zwrócić uwagę na sposób zachowania tych, którzy za dużo wypiją, gdy stają się nieopanowani, awanturują się i gorszą innych, zwłaszcza młodzież i dzieci. Tacy zobowiązani są do warunkowego wstrzymywania się do spożywania alkoholu: "Dobrą jest rzeczą nie jeść mięsa i nie pić wina, i nie czynić niczego, co twego brata razi, gorszy albo osłabia" (Rz 14,21).

      Inne podejście i wymagania stawiane są tym, którzy złożyli ślub, że nie będą nigdy pić alkoholu. Ci, ze względu na poczynione obietnice, muszą się całkowicie wystrzegać alkoholu zawsze i wszędzie. Tomasz z Akwinu podkreśla w tym względzie, że całkowita abstynencja od alkoholu jest wymaganym środkiem na drodze ku mądrości w stopniu pełniejszym. Czym zatem jest owa mądrość pełniejsza?

      Karol Wojtyła rozważając piękno i przesłanie poezji C. K. Norwida, podkreśla norwidowskie przedstawienie osoby ludzkiej, która, stworzona "na obraz i podobieństwo" Boga, jest powołana do stawania się podobną Bogu, co nie jest łatwe; "trud to jest właśnie z tego duży, że codzienny". Zdobyć się nań mogą jedynie ludzie trzeźwi "w rzeczach potocznych", a trzeźwi i mądrzy w nich są wtedy, kiedy są rzeczami "wiecznymi zachwyceni". Tylko oni "nie będą kłaniali się okolicznościom, a Prawdzie nie każą, by za drzwiami stała".

      W obliczu tak licznych zagrożeń, które występują dzisiaj przeciw cnocie trzeźwości, przeciw godności osoby ludzkiej, wypada wziąć sobie głęboko do serca pouczenia Tomasza z Akwinu odnośnie do osób, od których wymagane jest wręcz zachowanie abstynencji.

      Praktykowanie tej cnoty wyklucza wszelkiego rodzaju złe występki. "Pod tym względem trzeźwość (abstynencja) potrzebna jest przede wszystkim młodzieńcom i kobietom. Pierwszym, ponieważ - z powodu właściwemu ich wiekowi gorąca - panuje w nich bardzo żywa żądza przyjemności; dla drugich zaś, ponieważ z powodu słabego ducha ich opór wobec żądz jest mniejszy. W przypadku dzieci i młodzieży trzeźwość rozumie się jako całkowitą abstynencję od alkoholu. W okresie dojrzewania młodego człowieka każde sięgnięcie po alkohol jest wyrządzaniem sobie krzywdy. Takie zachowanie zaburza rozwój fizyczny oraz psychospołeczny, a jednocześnie prowadzi do szybkiego uzależnienia się". Cnota trzeźwości w odniesieniu do dzieci i młodzieży oznacza więc abstynencję od alkoholu przynajmniej do 18 roku życia. Tomasz z Akwinu przypomina jednocześnie, że istnieje w społeczeństwie grupa ludzi, od których, ze względu na pełnione przez nich funkcje społeczne, wymaga się również trzeźwości. Do tej grupy zalicza się osoby, które piastują społecznie ważną godność lub sprawują wyższe władze. Są nimi zwłaszcza: duchowni, nauczyciele, ludzie starsi, przełożeni, wszelkiego rodzaju urzędnicy, którzy powinni zawsze dawać przykład poprawnego postępowania, do czego bez trzeźwości byliby wprost niezdolni.

      "Ponieważ nadużycie wina paraliżuje funkcjonowanie rozumu, dlatego szczególnie zalecana jest trzeźwość dla starców, ponieważ winni mieć oni zdrowy rozum w celu pouczania drugich". Trzeźwość oznacza więc widzenie rzeczy zgodnie z rzeczywistością, bez zniekształceń. Osiąga się ją, gdy podczas dyskusji ludzie kierują się zdrowym rozsądkiem. Jest ona wtedy błogosławieństwem, niezastąpionym darem w rozmowach z ludźmi, którzy poszukują rady, wskazówki, którzy zwierzają się ze swoich ran, problemów, niepowodzeń.

      Do trzeźwości są również zobowiązani wszyscy duchowni; biskupi, księża, osoby konsekrowane, ponieważ - jak pisze św. Tomasz - "mają oddawać się swym obowiązkom duchowym z całym poświęceniem". Akwinata wspomina jeszcze o trzeźwych królach, czyli tych, którzy dzisiaj nami rządzą; gdy będą trzeźwi, posiądą mądrość do kierowania podległymi im ludźmi.

      Dzisiejszy świat potrzebuje ludzi trzeźwych w każdej dziedzinie życia. Trzeźwość w ujęciu św. Tomasza, w nawiązaniu do współczesności, jawi się nam jako skuteczne lekarstwo w walce z ludzką głupotą, niesprawiedliwością, wyzyskiem. Politycy i rządzący państwami szukają środków, aby ulepszyć systemy sprawowanej władzy, przedstawiciele potężnych mocarstw szukają środków zaradczych na terroryzm, duchowni i wierni w Kościele pytają o nowe drogi współczesnego chrześcijaństwa, a tym czasem wskazówka św. Tomasza jest prosta: Bądźcie trzeźwi.

Br. Grzegorz Waciawiak OFMCap
do spisu treści


Copyright by OAT 2003

REFLEKSJE DUSZPASTRSKIE

Seksualność i płodność: pytania i wątpliwości

     Rozmawiając z ludźmi dorosłymi i z młodzieżą na temat nauki Kościoła katolickiego w kwestii ludzkiej seksualności i płodności, spotykam się z wieloma pytaniami i wątpliwościami, a czasem z zupełnie błędnymi przekonaniami w tym względzie. Najczęściej występujące błędy to twierdzenie, że Kościół sprzeciwia się przyjemności w sferze seksualnej, że występuje przeciw autonomii moralnej jednostki oraz że sprzeciwia się sztucznej antykoncepcji, ale akceptuje antykoncepcję naturalną.

      Po pierwsze, sprawa przyjemności. Otóż istnieje zasadnicza różnica między doraźną przyjemnością, a trwałą radością życia. Kościół nie sprzeciwia się doświadczaniu przyjemności, a jedynie przestrzega przed uczynieniem z dążenia do przyjemności naczelnej normy działania w odniesieniu do seksualności czy do jakiejś innej sfery życia. Kierowanie się filozofią doraźnej przyjemności prowadzi bowiem do uzależnień i nałogów (np. nałogi seksualne, alkoholizm, narkomania) i do dramatycznego cierpienia. Z tego względu trwała radość jest ważniejsza niż chwilowa przyjemność, a osiągnięcie trwałej radości staje się możliwe tylko wtedy, gdy usatysfakcjonowany jest cały człowiek, a nie jedynie jakaś jego pojedyncza potrzeba czy popęd. Kościół katolicki kieruje się zasadą realizmu i troską o człowieka i dlatego przypomina fakt, że ludzka seksualność może być sposobem wyrażania miłości małżeńskiej (wiernej i nieodwołalnej) oraz miejscem odpowiedzialnego przekazywania życia. Jeśli jednak ktoś traktuje seksualność jako sposób na osiągnięcie łatwej przyjemności, wtedy ludzka seksualność staje się miejscem wyrażania przemocy (np. gwałt, seksualne wykorzystywanie nieletnich) oraz sposobem przekazywania śmierci (np. aborcja, choroba AIDS). Człowiek, który dla chwilowej przyjemności odrywa seksualność od miłości i odpowiedzialności, wchodzi na drogę cierpienia, krzywdy i grzechu.

      Po drugie, sprawa autonomii moralnej jednostki w dziedzinie seksualności. Otóż Kościół zawsze bronił i będzie bronił wolności sumienia i autonomii moralnej każdego człowieka. Jednak również w tej dziedzinie Kościół katolicki kieruje się zasadą realizmu oraz troski o człowieka i właśnie dlatego podkreśla konieczność wychowania ludzi prawego sumienia. Z autonomią moralną jest bowiem tak, jak z wolnością. Dojrzale posługują się nią jedynie ludzie świadomi i odpowiedzialni. Człowiek potrafi zawężać i zniekształcać swoją świadomość i wrażliwość moralną. Może aż tak drastycznie manipulować własnym myśleniem, że umrze z tego powodu. Większość alkoholików umiera dlatego, że nawet w obliczu bliskiej już perspektywy śmierci nie uznają oni prawdy, iż są uzależnieni oraz że powinni podjąć terapię i abstynencję. Podobnie znaczna część osób umierających na AIDS to ludzie, którzy ulegali iluzji, że prezerwatywa daje "bezpieczny" seks i że całkowicie chroni przed wirusem HIV. Autonomia moralna ma zatem sens jedynie wtedy, gdy dany człowiek przezwycięża swoją ignorancję i naiwność, gdy odróżnia zachowania, które go rozwijają od zachowań, poprzez które wyrządza on krzywdę sobie lub innym ludziom. Kościół przypomina, że istnieje pierwszeństwo wychowania przed działaniem. Ponieważ trudno jest być dobrym sędzią we własnej sprawie, to każdy trzeźwo myślący człowiek rozumie, że kierowanie się w sferze seksualnej wyłącznie subiektywnymi przekonaniami byłoby przejawem wielkiej naiwności i powtarzaniem grzechu pierworodnego, którego istotą było właśnie przekonanie pierwszych ludzi, że bez pomocy Boga, a nawet wbrew Bogu potrafią oni odróżnić dobro od zła.

      Przekonanie o absolutnej autonomii jednostki w sprawach moralnych prowadzi do równie modnego co absurdalnego wniosku, że seksualność jest prywatną sprawą danego człowieka i że w tej dziedzinie dozwolone jest to wszystko, na co godzą się obie strony. Tymczasem źle kierowaną seksualnością można wyrządzić aż tak dramatyczne krzywdy, że zachowania w tej dziedzinie podlegają nie tylko obiektywnej ocenie moralnej, ale także kodeksowi karnemu. Z tego powodu wzajemna zgoda na współżycie nie może być jedynym kryterium oceny zachowań seksualnych człowieka. Przecież współpracujący ze sobą przestępcy też godzą się na to, co robią. Stręczycielstwo czy współżycie dorosłego z osobą poniżej piętnastego roku życia to przykłady zachowań, które nie tylko są niemoralne, ale które w świetle polskiego prawa stanowią przestępstwo także wtedy, gdy była zgoda obu stron.

      I na koniec sprawa antykoncepcji. Niektórzy ludzie sądzą, że Kościół sprzeciwia się jedynie sztucznej antykoncepcji, akceptując natomiast antykoncepcję "naturalną". Tymczasem Kościół sprzeciwia się wszelkiej antykoncepcji, czyli każdemu działaniu, które ma na celu uczynienie niepłodnym współżycia seksualnego między kobietą a mężczyzną. Nie ma tu znaczenia, czy dążenie do uczynienia niepłodnym aktu seksualnego dokonuje się w sposób sztuczny (np. za pomocą prezerwatywy czy tabletek hormonalnych) czy też w sposób "naturalny" (np. stosunek przerywany). Antykoncepcja jest bowiem z wielu powodów nieodpowiedzialną metodą dążenia do odpowiedzialnego rodzicielstwa. Sięganie po antykoncepcję przynosi zwykle szkody zdrowotne. Ale nie to jest tu najważniejsze. Stosowanie antykoncepcji oznacza bowiem rezygnację z kierowania własną seksualnością w oparciu o własną świadomość i wolność. Jest to zatem, zachowanie analogiczne do postawy alkoholika czy narkomana, który rezygnuje z kierowania własną sferą emocjonalną i próbuje "radzić" sobie z tą sferą za pomocą substancji chemicznych. Ponadto człowiek stosujący antykoncepcję oszukuje samego siebie, gdyż łudzi się, że antykoncepcja gwarantuje mu "bezpieczny" seks.

      Z powyższych względów sięganie po antykoncepcję czy prezerwatywę nie jest odpowiedzialną metodą dążenia do odpowiedzialnego rodzicielstwa. Nigdy też nie daje gwarancji, że nie dojdzie do choroby zakaźnej, a już zupełnie nie chroni przed skutkami psychicznymi (np. poczucie krzywdy), moralnymi (np. poczucie winy) czy społecznymi (np. zerwane więzi, zdrady małżeńskie) nieodpowiedzialnego współżycia seksualnego. W tych wymiarach antykoncepcja ma zerową skuteczność. Kościół proponuje dążenie do odpowiedzialnego rodzicielstwa w oparciu o odpowiedzialne metody. Takie metody nie polegają na czynieniu bezpłodnym aktu seksualnego, lecz na powstrzymywaniu się od współżycia w okresach płodności pary małżeńskiej. Nie jest to przejaw antykoncepcji, lecz odpowiedzialności za przekazywanie życia. Jest rzeczą ważną, aby rodzice i inni wychowawcy pomagali młodemu pokoleniu w precyzyjnym rozumieniu i w osobistym przyjęciu nauki Kościoła w kwestii seksualności i płodności. Stojąc w obliczu wielu osób poranionych źle kierowaną seksualnością, czas wreszcie podjąć w naszym społeczeństwie merytoryczny i mądry dialog na temat dojrzałej postawy człowieka w sferze seksualnej. Miejmy nadzieję, że do wysiłku rodziców, kapłanów i katechetów przyłączą się inne osoby i instytucje, a zwłaszcza Ministerstwo Edukacji i środki społecznego przekazu.

Ks. Marek Dziewiecki
do spisu treści


Copyright by OAT 2003