strona główna

dwumiesięcznik
numer 1/2004
numer 2/2004
numer 3/2004
numer 4/2004
numer 5/2004
numer 6/2004

okładkaNumer 2/2004
SPIS TREŚCI

Wstęp, Krzysztof Kościelecki OFMCap

* Problemy alkoholowe i abstynencja*

Rozważania Drogi Krzyżowej, ks. Marek Dziewiecki
Wiersze Andrzeja Kiejzy OFMCap
Duszpasterstwo trzeźwości, ks. Janusz Kochański
Przesłanie Matki Bożej z Gietrzwałdu, ks. Kazimierz Brzozowski
Spostrzeżenia. Spotkania w Tłuszczu, Krzysztof Kościelecki OFMCap
Porozmawiajmy... O problemach, Jan Karczewski OFMCap
Terminarz Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości

* Apostoł Trzeźwości*

Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki
Rozmowy.Z o. Oskarem Puszkiewiczem rozmawia ks. Z. Kaniecki
Oświadczenie Zespołu Apostolstwa Trzeźwości
Dziecięca Krucjata po roku 1979, Oskar Puszkiewicz OFM
Wydarzenia. Dziesięć lat abstynencji
Inicjatywy. Krzyś
Historia ruchów trzeźwościowych na Pomorzu, Bogusław Głodowski
Refleksje homiletyczne. Panie, Ty wiesz, że Cie kocham, Tadeusz Pulcyn
Świadectwa. Proszę o modlitwę, Wanda
Profilaktyka. Interwencja integralna, ks. Marek Dziewiecki
Z prasy, Ksiądz Bogdan
Świadkowie Ewangelii. Tchnienie miłości i pokory, Tadeusz Pulcyn
Biblia dla dzieci, Edward Garstka


WYDARZENIA

DZIESIĘĆ LAT ABSTYNENCJI

      29 listopada ubiegłego roku w Ośrodku Apostolstwa Trzeźwości w Zakroczymiu odbył się Wieczór Wspomnień o Ojcu Benignusie Sosnowskim. Spotkanie poprzedziła Msza św. koncelebrowana pod przewodnictwem ks. dziekana Jerzego Bieńkowskiego. Kazanie wygłosił ks. Stanisław. Mówił m.in.:

       ...Umiłowani w Chrystusie Panu siostry i bracia! Kiedy o. Krzysztof poprosił mnie - w moje imieniny, 8 maja - abym przygotował homilię na dzisiejszą uroczystość, zastanawiałem się długo, co uczynić głównym tematem refleksji. Doszedłem do wniosku, że na temat życia, pracy o. Benignusa powiedziano już tyle, że najlepiej będzie, gdy spróbuję zatrzymać się na krótkim świadectwie swojego życia i osobistego szukania kontaktu z o. Benignusem, z Zakroczymiem, z problematyką trzeźwości i abstynencji.
      Pochodzę z rodziny, którą uważam za tradycyjnie katolicką. Z rodziny, w której alkohol stawiano na stole - zwłaszcza w święta i podczas domowych uroczystości.
      Kiedy usłyszałem wewnętrzny głos powołania: "Pójdź za mnąŤ, a zdarzyło się to już w szkole podstawowej, starałem się przyglądać uważnie życiu kapłanów: zwróciłem uwagę na Fakt, że niemal nieodłącznym atrybutem ich spotkań jest również alkohol. Nie wiedziałem wtedy, że był on tylko jakimś dodatkiem...
      l przyszedł moment, kiedy w 1973 roku, gdy miałem dwa lata kapłaństwa, ówczesny biskup włocławski, śp. Jan Zaremba, zapytał mnie, czy nie pojechałbym do Gostynia Wielkopolskiego, gdzie w tym właśnie roku miały odbyć się szkolenia, rekolekcje, konferencje przygotowujące kapłanów do pracy w duszpasterstwie trzeźwości. Poczułem się wyróżniony, ale gdy zwierzyłem się kolegom, kilku z nich mówiło: przecież ty jesteś normalny, po co będziesz się w to bawił...
      Zanim się spostrzegłem, zaczęto zwracać mi uwagę a po raz pierwszy uczynił to mój poprzednik, diecezjalny duszpasterz trzeźwości, ks. Andrzej Graczykowski, u którego pracowałem w parafii - że nie powinienem używać alkoholu.
      l przyszedł 1987 rok, kiedy zaproponowano mi pracę proboszcza w parafii Połąjewo, tuż nad Gopłem. Tam śp. bp Roman Andrzejewski - w obecności proboszcza mojej rodzinnej parafii Gocławice, też już nie żyjącego ks. prof. Karolkowskiego - zasygnalizował: Mówią, że zdarza ci się nadużywać alkoholu. Wtedy powiedziałem: Abstynentem nie jestem, ale nie jestem też alkoholikiem.
      Aż w 1991 roku w październiku ówczesny biskup włocławski, obecny abp Henryk Muszyński z Gniezna, poprosił mnie do siebie i przedstawił zarzuty. Dłużej niż godzinę pytał, co jest powodem moich niepowodzeń? Wiedziałem doskonale; zgodnie z prawdą powinienem powiedzieć - alkoholizm. Powiedziałem: alkohol. Biskup wtedy zachował się w niezrozumiały dla mnie sposób: uśmiechnął się, tak jakby chciał przytulić mnie do serca, i powiedział: Mam nadzieję, że poradzisz sobie z tym. Proponuję ci terapię odwykową albo udział w grupie samopomocowej AA. Te dwa określenia podziałały na mnie deprymująco. Powiedziałem: Księże biskupie, poradzę sobie sam z moim problemem.
      Od października do grudnia nie wiele czasu upłynęło. Mimo że wtedy powiedziałem, że gdy sięgnę po alkohol, sam się zgłoszę do księdza biskupa po skierowanie na leczenie, to stało się inaczej; trzeba było mnie szukać i niemal zmusić do lego, abym wyraził zgodę na terapię.
      Znalazłem się w Gostyniu w grupie terapeutycznej z ludźmi świeckimi, z czego jestem dziś bardzo zadowolony. Ale w czasie terapii, mimo że otrzymałem fundamentalną wiedzę na temat uzależnień i choroby alkoholowej, wewnętrznie nie byłem przekonany, że mnie ona dotknęła, że straciłem kontrolę picia. Wtedy zacząłem szukać pomocy u innych kapłanów: nie po to, żeby zachować abstynencję, ale żeby wśród nich nie mieć problemu z używaniem alkoholu, żeby nie mieć przysłowiowego kaca.
      Po terapii nie podjąłem abstynencji. W lipcu 1992 roku, kiedy przejeżdżając z Lipna do Warszawy, wstąpiłem do Zakroczymia, zatrzymałem się przed tutejszym kościołem i modliłem się, aby Pan Bóg mi pomógł. Wiedziałem, że tu jest o. Benignus, ale nie byłem jeszcze gotów, na spotkanie z nim, na podjęcie pełnej abstynencji i uznanie swojej bezsilności... Potrzebny był kolejny mój upadek - 13 grudnia 1992 roku: potrzebne było moje poniżenie tego dnia, gdy poprosiłem proboszcza, aby po raz kolejny odwiózł mnie na oddział odwykowy do Konina.
      Tam spotkałem ludzi, którzy już nie żyją. Była wtedy grupa o nazwie "Szansa". I przyjaciele mówili o sobie, jak i kiedy uznali swoją bezsilność. Mówili, że nie piją od miesiąca, od dwóch lat, od trzech lat... Pomyślałem wtedy: może i mnie się uda. W marcu 1993 roku zostałem zmuszony przez swego proboszcza do wyjazdu do Częstochowy na Ogólnopolskie Spotkanie Trzeźwiejących Alkoholików i tam przypomniałem sobie, jak po raz pierwszy byłem na Jasnej Górze, gdy miałem 10 lat, jak wtedy przyrzekłem Matce Bożej, będąc w Dziecięcej Krucjacie Trzeźwości, że do końca życia będę abstynentem. Tego przyrzeczenia nie dotrzymałem i dlatego czułem się taki zbrukany. Dokonało się wtedy coś niezwykłego. Matka Boża patrzyła na mnie Jak matka. Ci, którzy byli ze mną w kaplicy, mówili że wracałem jako inny człowiek.
      Zacząłem wreszcie szukać kontaktu z o. Benignusem i z o. Krzysztofem, o których słyszałem wiele, i stało się to, co miało się stać w 1973 roku w czerwcu w Gostyniu na dniach skupienia. Miałem wtedy pół roku abstynencji. I wiedziałem już, że nie tylko nie będę pił, ale że moim powołaniem jest pomaganie innym.
      Przyjechałem do Zakroczymia, do tutejszego kościoła, gdzie w konfesjonale siedział stary zakonnik z długą brodą. Moja spowiedź była bardzo długa... I padło pytanie: Czy to, co otrzymałeś trzymasz dla siebie, czy dzielisz się z innymi? Kiedy odpowiedziałem, że próbuję dzielić się z innymi, on powiedział: To Jest twoja droga. Chcę teraz nawiązać do dwunastego kroku trzeźwienia AA. "Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków, staraliśmy się nieść przesłanie innym alkoholikom i stosować te zasady w naszych poczynaniach"...
      Fakt, że Zakroczym odgrywa tak ogromną rolę i w pierwszym kontakcie, i w całym procesie trzeźwienia wypływa stąd, że twórca tego miejsca był człowiekiem, który niczego nie narzucał, ale proponował... Tak jak w dzisiejszej Ewangelii - proponował to, eo młodzieńcowi Chrystus Pan: "Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i pójdź za Mną".
      A mnie, alkoholikowi trzeźwiejącemu, Chrystus mówi - ustami sióstr i braci trzeźwiejących, spowiedników, kapłanów - dzielenie się doświadczeniem abstynencji to droga twojego powołania.

      Cieszę się, że mogłem to świadectwo tu, w Zakroczymiu, po ponad 10 latach trzeźwienia złożyć.
      Chcę w tym miejscu podziękować Panu Bogu i wszystkim ludziom, których spotkałem dotychczas w życiu, że łaskę trzeźwienia otrzymałem dzięki takiemu miejscu jak Zakroczym, jak Ośrodek Apostolstwa Trzeźwości: dzięki takim miejscom, które w naszej ojczyźnie i na całym świecie spotykają się trzeźwiejący alkoholicy i ich rodziny, mogę realizować swoje powołanie przybliżać się do Chrystusa i pomagać innym stawać się lepszym.

Z taśmy magnetofonowej spisał i zredagowałTadeusz Pulcyn


do spisu treści


Copyright by OAT 2004