
strona główna
dwumiesięcznik
numer 1/2005
numer 2/2005
numer 3/2005
numer 4/2005
numer 5/2005
numer 6/2005
|
Numer 2/2005
SPIS TREŚCI
Wstęp, Krzysztof Kościelecki OFMCap
Życzenia bp. Antoniego P. Dydycza
* Problemy alkoholowe i abstynencja*
Rozmowa z Renatą Durdą, wicedyrektorem PARPA
Setny numer "Trzeźwymi bądźcie", ks. Marek Dziewiecki
Wkład "Trzeźwymi bądźcie" w duszpasterstwo trzeźwości, ks. Janusz Kochański
Do Wspólnoty Anonimowych Alkoholików, Maria Grabowska
Rozmowa z ks. Kanieckim, sekretarzem ZAT
Prelekcje. Uzależnienie.. - chorobą niezawinioną, Bohdan T. Woronowicz
Terminarz Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości na 2005 rok
* Apostoł Trzeźwości*
Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki
Sylwetki. Lekarka, apostoł trzeźwości, Andrzej Zieliński
Porady. Pomoc współuzależnionym, Barbara Góralczyk
Duszpasterze OAT, redaktorzy "Trzeźwymi bądźcie" i goście redakcji
Ksiądz Jerzy Popiełuszko, patron naszej obecności w Europie, Jan Paweł II
Porozmawiajmy... O krzyżu, Jan Karczewski OFMCap
* Wspólnota Kościoła *
Nie uląkł się zła, Maria Królak
Wydarzenia. Wielki, święty... M. Stasiuk. K. Szymanek, K. Witeska
Inicjatywy. Ksiadz Jerzy i dzieci, Anna Rak
Jan Pawł II u grobu ks. Jerzego, ks. Antoni Lewek
Listy Apostolskie. Mane nobiscum Domine, Jan Paweł II
Kazania. O Eucharystii, Marek Skowroński OFMCap
Biblia dla dzieci. Męka Pańska, Edward Garstka
POMOC WSPÓŁUZALEŻNIONYMBarbara Góralczyk
Przez współuzależnienie rozumiem utrwaloną formę uczestnictwa w długotrwałej i niszczącej sytuacji życiowej osoby - związanej z patologicznymi zachowaniami osoby uzależnionej od alkoholu, na przykład męża - która zezwala przez swoje postępowanie na degradację życia osobistego, nie szukając sposobów i środków na wyjście z impasu.
Osoba współuzależniona, najczęściej żona, jest pełna wstydu i bólu. Wstydzi się m.in. za swój nieudany związek małżeński, za niegodne i nieodpowiedzialne zachowania męża, za swoją słabość, za to, że daje sobą pomiatać w życiu codziennym, za to, że z dziećmi ma kłopoty. Czasem boi się, że inni to zobaczą.
Kobiety współuzależnione żyją w poczuciu winy, poszukują przyczyn nałogowego picia męża we własnych błędach, według nasady - gdybym zachowała się inaczej... gdybym robiła tak i tak... to on pewnie nie napiłby się. Jest w nich huśtawka stanów emocjonalnych; lęk i złość, poczucie krzywdy i stany depresyjne, a zarazem nadzieja i radość; niekiedy najistotniejszym źródłem tych uczuć jest postawa uzależnionego; najważniejsze staje się to czy on pije, czy nie. Czasem spotykamy osoby sprawiające wrażenie zobojętniałych, z uczuciami "zamrożonymi". W ich myśleniu pojawia się chaos i dezorientacja, czasem wątpliwości - "czy jestem normalna" - czasem natrętne poszukiwanie przyczyn picia męża i poszukiwania odpowiedzi na pytanie - gdzie tkwił błąd?
Często osoby współuzależnione spotykają się z odrzuceniem przez otoczenie; postrzegane mogą być jako roszczeniowe, agresywne, albo płaczliwe, niezdecydowane, niekonsekwentne. Środowisko niekiedy łatwiej akceptuje pijącego alkohol ("bo kiedy jest trzeźwy, to całkiem fajny z niego chłop") niż "zołzę", z którą nikt by nie wytrzymał (i wtedy np. "zrozumiałe staje się, że on pije przez nią", co jest rozumowaniem błędnym). Na sposób radzenia sobie z ciężarem nałogowego picia męża składa się szereg czynników, wśród nich i taki, jak reaguje na sytuację otoczenie, jakiego rodzaju wsparcie otrzymuje. Szczególnego wymiaru nabiera wówczas postawa kapłana, który może podkreślić, że należy zrobić co w ludzkiej mocy, a resztę pozostawić Panu Bogu. Do rzeczy ludzkiej będzie należało zdobycie wiedzy na temat radzenia sobie z problemem uzależnienia męża i własnego współuzależnienia oraz skorzystanie z pomocy innych w tym zakresie.
Wiele kobiet cierpi z powodu zła, które ciągnie się za uzależnionym, w przekonaniu, że nic więcej niż to, co robiły do tej pory, nie da się zrobić. Wobec oczywistego braku efektów (on nadal pije) nadają swojemu cierpieniu sens religijny, a z braku wiedzy o mechanizmach choroby, swoimi zachowaniami stwarzają uzależnionemu tak zwany "komfort picia".
Nie jest współuzależnioną ta kobieta, do której dociera, że jej maż jest chory na chorobę alkoholowa. Nie jest współuzależnioną ta osoba, która nie jest nadopiekuńcza (nie robi nic "za niego"), nie jest nadkontrolujaca (nie szuka przyczyn picia w alkoholu - nie sprawdza, nie szuka alkoholu, aby go usunąć), dociera do niej, że jest bezsilna w obliczu jego choroby, godzi się z ta bezsilnością i pomimo to jest w stanie prowadzić własne uporządkowane życie. Jeśli kobieta jest współuzależniona i zdecydowała się mówić o swoim domu i swoich doświadczeniach, to często dlatego, że nie jest wstanie unieść cierpienia. Nie zawsze oznacza to, że jest gotowa do jakiegokolwiek działania, ponad to, że się wygada i poczuje doraźna ulgę. Najczęściej zgłasza potrzebę, aby uzależniony przesiał pić, czasem marzy, aby było tak jak dawniej, ma nadzieję, że jak on przestanie pić, to wszystko się zmieni. Potrzebuje ulgi i nadziei, ucieczki od bólu.
To, co można dać współuzależnionej na tym etapie, to swój czas, zrozumienie i wsparcie. Przypomnieć, że w swoim osamotnionym cierpieniu wśród ludzi nie została całkiem sama. Zawsze przecież, jest z nią Bóg.
Istotnie wzmacniające znaczenie maja informacje, usłyszane z ust kapłana, że pomimo takiej dramatycznej sytuacji wykazała np. troskę o dzieci, zadbała o ich potrzeby (jest to skierowanie uwagi na zasoby własne, o których często osoby współuzależnione zapominają lub je pomniejszają).
Proponowanie kobiecie, aby zajęła się własną terapią (współuzależnienia) na ogół spotka się z odrzuceniem (bo przecież to nie ona potrzebuje leczenia). Skuteczne może być skierowanie jej do placówki odwykowej z komentarzem, że tam powiedzą, co jest możliwe do zrobienia, aby uzależniony przestał pić. Każda, najmniejsza nawet placówka odwykowa bądź punkt konsultacyjny są zobowiązane do rzetelnego przekazania wiedzy na temat choroby alkoholowej i jej leczenia. Najkorzystniej jest, gdy posyła się do konkretnej osoby, w konkretnej placówce. Są dowody na to, że niektórzy mężowie przesiali pić właśnie wtedy, gdy ich żony przestały się ich bać (mając zaufanie w Bogu, wyposażone w stosowna wiedzę), zdecydowały i zadziałały, w imię przykazania miłości, w kierunku realizacji prawa do własnej godności i spokoju swojej rodziny. Niekiedy mija dużo czasu od momentu, gdy osoba współuzależniona po raz pierwszy usłyszy, że może coś zrobić na rzecz poprawy jakości swego życia, do podjęcia spójnych działań (jedna z kobiet przez dwa lata przechowywała karteczkę z adresem poradni, by wreszcie udać się pod ten adres i wziąć udział w grupie terapeutycznej). Wywieranie nacisku, pospieszanie do działania na ogół nic nie zmienia, a jedynie wywołuje dodatkowo zniechęcenie do siebie samej (pojawia się dyskomfort, współuzależniona dostrzega, że niby szuka pomocy, a nic nie robi).
Należy powstrzymać się od ganienia za opieszałość i tolerowanie w domu niedopuszczalnych zachowań alkoholika.
Funkcjonuje określenie "twardej miłości", które oznacza, że należy, w imię miłości do nadużywającego alkoholu, umożliwić mu spotkanie ze skutkami picia (nie załatwiać spraw przez niego nie załatwionych, nie sprzątać po nim, nie ułatwiać mu życia, gdy cierpi z powodu picia); wzrasta wówczas szansa, że podejmie on decyzję o abstynencji. Wydaje się, że warto o tym powiedzieć, licząc się z odrzuceniem takiej propozycji.
W zaawansowanej fazie choroby alkoholowej agresja jest pochodną nadużywania alkoholu. Ale trzeba też pamiętać, ze nałogowo piją alkohol osoby, u których zaburzenia zachowania, np. w postaci agresji, występowały niezależnie od picia. Problem wtedy staje się złożony, a życie rodziny koszmarem.
Niektórzy uważają, że tam, gdzie występuje przemoc, nie ma sensu zajmowanie się współuzależnieniem, nadrzędne staje się zatrzymanie przemocy. Trzeba więc pomóc ofiarom przemocy; napisać pismo, pokierować do właściwej osoby, przypomnieć o możliwości wezwania policji. Policja, wzywana do domu w związku z awanturą, po rozpoznaniu przemocy zobowiązana jest założyć tak zwane Niebieskie Karty i utrzymywać nadzór nad sytuacją domową. Wszelkie notatki służbowe, sporządzane przez funkcjonariuszy mogą w dalszej perspektywie być przydatne, jeżeli zaistnieje potrzeba pokierowania sprawy do prokuratury.
Czasem bywa, gdy kobiety są zbyt bierne w swojej sytuacji życiowej, że jedyną siłą, którą aktualnie dostrzegają, która je może zmobilizować do działania, jest miłość do dzieci. Wówczas motywującą do działania w kierunku powrotu do godności bywa informacja, że nie może być dobrym ojcem ten, kto nie jest dobrym mężem.
Tam, gdzie występuje tak zwana gorąca przemoc, trzeba pamiętać, że istnieje wcale nie wyolbrzymiona możliwość zagrożenia życia. To osoba zagrożona wie, na ile w danej sytuacji może sobie pozwolić i to ona podejmuje decyzje o podjęciu kolejnych kroków; za wszelkie działania ostateczne konsekwencje ponosić będzie właśnie ona. Osoby pomagające mogą poszerzyć jedynie perspektywę postrzegania problemu i przedstawić możliwości rozwiązań.
INFORMACJE PRZYDATNE DLA OSÓB WSPOŁUZALEŻNIONYCH MOGĄ DOTYCZYĆ:
1. Procedur prawnych związanych z wywieraniem wpływu na osobę uzależnioną, aby przestała pić.
Można złożyć wniosek do Miejskiej lub Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych z. prośbą o skierowanie męża na leczenie odwykowe. Wniosek taki można też złożyć w Sądzie lub Prokuraturze - trafi on do Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.
Pomyślny bieg wydarzeń przedstawia się następująco: Komisja wzywa uczestnika postępowania na rozmowę profilaktyczno - ostrzegawczą. On deklaruje abstynencję, zaczyna się leczyć w przychodni lub na oddziale, chodzi na mitingi AA, utrzymuje abstynencję.
Jeśli uzależniony nie zgłasza się lub nie realizuje zobowiązania, Komisja kieruje do biegłych na badanie w przedmiocie uzależnienia od alkoholu. W opinii biegłych jest zawarte zalecenie odnośnie do pożądanego sposobu leczenia.
Jeśli uzależniony nie stawia się na badanie do biegłych, Komisja kieruje sprawę do Sądu; odbywa się sprawa, w której uczestniczy przedstawiciel Komisji, osoba, która złożyła wniosek i właśnie osoba nadużywająca alkoholu. Sąd nakazuje zgłoszenie się do biegłych. Jeśli osoba ta nie stawia się w wyznaczonym terminie na badanie. Sąd wydaje nakaz doprowadzenia tej osoby przez policję.
Przy negatywnej postawie wobec leczenia biegli wydają na ogół orzeczenie o leczeniu przymusowym - w postaci zależnej od lokalnych uwarunkowań.
2. Ofert proponowanych przez placówki służby zdrowia lub miejsca prowadzące terapie.
Na ogół, w zależności od wielkości placówki i możliwości kadrowych, praca przebiega etapami: pierwszy kontakt (informacja o współuzależnieniu i motywowanie do szukania pomocy dla siebie), zajęcia edukacyjne (wiedza o problematyce związanej z uzależnieniem i jego skutkami), praca terapeutyczna ukierunkowana na zmianę postaw, uwolnienie się od pułapki nieskutecznych działań, rozwój.
Placówki, do których można kobiety kierować:
poradnie i przychodnie terapii uzależnienia, punkty konsultacyjne, ośrodki interwencji kryzysowej, Metanoia. Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie (prowadzi wyjazdowe spotkania grupowe dla osób z całej Polski).
3. Możliwości skorzystania z grupy wsparcia Al-Anon.
Warto zaznaczyć, że są różne grupy i zawsze można szukać takiej, która będzie spełniać oczekiwania.
Barbara Góralczyk

Copyright by OAT 2005
|
|