
strona główna
dwumiesięcznik
numer 1/2005
numer 2/2005
numer 3/2005
numer 4/2005
numer 5/2005
numer 6/2005
|
Numer 5/2005
SPIS TREŚCI
Wstęp, Krzysztof Kościelecki OFMCap
* Problemy alkoholowe i abstynencja*
Miłość Boga owocowała w nim miłością do człowieka, T.P.
Przebudzenie duchowe, Marek Skowroński OFMCap
Było źle, ale już nie jest, Anna Rak
Współczesne zagubienie poczucia grzechu, bp. Andrzej Dziuba
Terminarz Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości
* Apostoł Trzeźwości*
Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki
Nauczanie Jana Pawła II. Przemówienie do młodzieży
Dokumenty. Listy
Porozmawiajmy... O nauczycielach, Jan Karczewski OFMCap
Refleksje homiletyczne. Kochać i już..., Tadeusz Pulcyn
Z prasy. Może to ich otrzeźwi, Zbigniew Olejnik
Referaty. Rodzina dziecka zagrożonego, Marek Skowroński OFMCap
* Wspólnota Kościoła *
Odkrywanie piękna, Małgorzata Tatala
W pełni żyją tylko ci, którzy kochają, ks. Marek Dziewiecki
Nie podcinajmy korzeni, z których wyrastamy, ks. Janusz Stępniak
Wideoteka. Szkoło nasza szkoło, Bartłomiej Pulcyn
BYŁO ŹLE, ALE JUŻ NIE JEST
Anna Rak
Gdy człowiek nie może wyjść z zaklętego kręgu, jakim jest głód alkoholowy,
zostaje mu picie, a po nim kac i uczucie wstrętu do siebie,
wyrzuty sumienia, a potem chęć poprawy.
Wtedy każdy gest życzliwy, a nie potępiający, jest jak balsam dla niego.
Ale do tego jest potrzebna wiedza o chorobie alkoholowej.
A tej u nas brak!
Zofia z Osieczna żyje trzeźwo dopiero cztery lata. Jest mężatką i matką czwórki dzieci, jest przy tym społecznikiem pełniącym
różne funkcje. I jest osobą, która ma dalekosiężne plany odnośnie do działań na rzecz trzeźwości w naszym kraju. Po swoim życiu
wie doskonale, jak destrukcyjne jest picie alkoholu, jaki to ma wpływ na rodzinę, na wychowanie dzieci, na relacje z nimi. I jak
zaraźliwy jest to nałóg. Szczególnie w różnych zgrupowaniach społecznych: w szkołach, klubach, na wycieczkach, na wczasach, kiedy
nikt nie zdaje sobie sprawy, że już pierwsze łyki trunku wciągają w - smutną przygodę uzależnienia. A dookoła wciąż słychać
zachęty do spróbowania.
Piłam nie tylko przy okazjach
Pani Zofia, wspominając swoją drogę alkoholową; mówi o jej początkach: W szkole średniej często organizowane były potańcówki,
a wtedy piło się słodkie winko. I właściwie tak się zaczęło. Potem, bezpośrednio po ogólniaku, rozpoczęłam pracę jako kierowniczka
Gminnego Ośrodka Kultury, no i wówczas z urzędu organizowałam szereg różnorakich imprez. Sama też w nich uczestniczyłam, a były
to dyskoteki i bale sylwestrowe, także akademie rocznicowe i w związku z tym okazja do wypitki. Bo zawsze było prócz kawy coś
jeszcze.I ja od tego "coś jeszcze" czułam się bardzo komunikatywna, był to wręcz jakiś błogostan.
Pracowałam w tym Gminnym Ośrodku Kultury do 1991 roku. Było to wiele lat mojej pracy i jednocześnie uzależnienia się od alkoholu
pitego przy aranżowanych przeze mnie imprezach. Początkowo nie było to widoczne, ale z czasem zaczęła się rozwijać choroba
alkoholowa i absolutnie podpadłam kierownictwu. Zaproponowano mi więc, żebym się sama zwolniła, a jako przyczynę podano
reorganizację placówki. Ale to był niezbyt mądry wybieg, bo powinni mi powiedzieć bezpośrednią przyczynę; że nadużywałam
alkoholu. Bo już wtedy piłam nie tylko przy okazjach, ale sama sobie kupowałam alkohol i do tego piłam w pracy.
Początek leczenia
Mąż, z którym od prawie dziewięciu lat byłam w związku, nic o mojej chorobie alkoholowej nie wiedział, podobnie jak teściowa.
Sam popijał od czasu do czasu, ale pić tak jak ja nie musiał. W 2001 roku, kiedy tkwiłam w ciągu alkoholowym od Sylwestra do lipca, mąż i moja siostra załatwili skierowanie do lekarza i na siłę odwie
źli mnie do szpitala psychiatrycznego. Byłam tam trzy miesiące na leczeniu, które rozpoczęło się od odtrucia mojego
organizmu. A potem wzięłam udział w terapii. Początkowo nie chciałam się na nią zgodzić, ale po rozmowie z jej uczestnikami i
dzięki namowom rodziny, postanowiłam wziąć w niej udział. Dzięki niej zrozumiałam, że jest to choroba, i do tego bardzo groźna,
że z niej nie można się wyleczyć, ale można z nią żyć.
- Odwiedzaliśmy ją wówczas, znaczy ja i siostra - dodał mąż Zofii uczestniczący w rozmowie. - Początkowo nie życzyła sobie
tych odwiedzin, wręcz nie chciała nas widzieć
A potem nawet na nas czekała. Najstarszy nasz syn miał wówczas 18 lat. Dzieci prosiły ją, wręcz błagały, żeby nie piła. Bo różnica
w jej zachowaniu w stosunku do nich kiedy była trzeźwa i nietrzeźwa - była ogromna.
Pani Zofia dodaje: moje picie rekompensowałam dzieciom kupowaniem im słodyczy. Myślałam, jeśli mnie stać na alkohol, to muszę mieć
dla nich na cukierki. A dzieci mamy czworo: córkę i trzech synów. Dochodziło też między nami do awantur, w zależności od tego, ile
wypiłam; nieraz tylko bywało wesoło. Toczyła się też z mojej strony wieczna gra, gdzie kupić alkohol, gdzie go schować. Co prawda
miałam przebłyski, że krzywdzę dzieci, ale do końca nie byłam tego świadoma. Opamiętywałam się na krótko, a potem bardziej się
pilnowałam, żeby nie zostać nakrytą. Miałam zakodowane, że aby funkcjonować, muszę się napić, ale nie upić.
Praca i dom
Dziś już mam cztery lata abstynencji. Nie jest to zbyt długi okres, ale w tym czasie zdobyłam wiedzę przez ukończenie terapii
w szpitalu w Starogardzie. Była to terapia intensywna i pogłębiona. Intensywna dotycząca walki z głodem i nawrotami. A pogłębiona
to znacznie dłuższa - aż dziewięciomiesięczna. Ponadto były trzydniowe maratony: kiedy się dotknęło jakiegoś problemu, to do końca; można było krzyczeć, płakać aż się problem
wyczerpało. Bardzo dobrze wspominam ten czas, bo był naprawdę owocny.
Trafiłam na wspaniałych terapeutów, a byli nimi alkoholicy. I ja też zapragnęłam zostać terapeutką. Te cztery lata abstynencji
to również moje osobiste zawodowe sukcesy. Przystąpiłam do dwuetapowego konkursu na dyrektora Biblioteki Publicznej, nota bene
nie bardzo wierząc, że jest w tym sens, bo startowali wraz ze mną ludzie po studiach, a ja mam ukończone tylko Liceum
Ogólnokształcące. Konkursowa praca była pisemna; należało w niej zobrazować - jak funkcję dyrektora biblioteki każdy z
przystępujących do konkursu sobie wyobraża. Moje propozycje zainteresowały organizatorów konkursu. Chyba dlatego, że zawarłam
w nich wiele realiów z Gminnego Ośrodka Kultury , w którym pracowałam. I w taki sposób zostałam dyrektorem Publicznej Biblioteki.
W związku z moją trzeźwością są również zupełnie inne moje relacje z dziećmi. Ale zmiany, jakie zaszły w ich psychice
pod wpływem mojego alkoholizmu niestety zostały. Dzieci do tej pory nie wierzą w to, że moja trzeźwość jest na stałe. Nieraz
na moment tracę równowagę, a wtedy widzę w ich oczach przerażenie. Najstarszy syn ma teraz 22 lata, córka 20, a młodsi chłopcy 16 lat i 13 lat. Na moim alkoholizmie oczywiście straciła
najbardziej dwójka starszych.
Obecnie najlepsze relacje mam z córką. Po moim wyjściu ze szpitala zapisała się na terapię dla współuzależnionych. I teraz
jest moją podporą. Kiedy z nią rozmawiam, ona wie o czym ja mówię. Te trochę wiedzy, jaką zdobyła na terapii zbliżyło nas,
pomogło w naszym kontakcie. Z synami niestety jest inaczej, mogę powiedzieć od początku inaczej, chociaż my z mężem nie
ukrywamy problemu, chodzimy do nich na spotkania z psychologiem, organizowane są też spotkania na temat uzależnień. Ale
prawda jest taka, że inne dzieci uśmiechają się do moich dzieci. Więc poprosiłam ich, żeby się nie uśmiechały, bo to nie
ich wina. I od tej pory dzieciom jest łatwiej. Bo o tym trzeba mówić ! Czy dotyczy to choroby alkoholowej, czy innych
drażliwych sytuacji.
Tak jak wspomniałam najbardziej ucierpiał na moim alkoholizmie najstarszy syn. Dzieci bardzo często robiły mu różne aluzje.
Reagował na to zdecydowanie i wręcz .groźnie. On się po prostu tego wstydzi, że ja piłam. Ale ani on, ani żadne z dzieci nie
robiły mi wycieczek do tyłu. Boję się jednak tego że coś, kiedyś usłyszę od nich na ten temat. Ale już wiem jaka będzie moja
odpowiedź. Tak, owszem było tak, ale już nie jest. A w sytuacji kiedy któreś z nich by piło, a ja bym zwróciła mu uwagę? Wtedy
na pewno z tej drugiej strony padłoby: A ty co robiłaś? Moja odpowiedź byłaby wówczas taka: Właśnie dlatego, że wiem dokąd to może doprowadzić - ostrzegam cię!
W tej chwili jest znakomita relacja z mężem. On to mój wspaniały przyjaciel, mimo, że przez 15 lat moje picie rzutowało na te
relacje negatywnie, jest dziś bardzo serdeczny dla mnie. Jeździ ze mną na mityngi, na spotkania rocznicowe. Jest więc moją wielką
podporą, podobnie jak córka i siostra. Stąd konfrontując to z moimi trzeźwościowymi osiągnięciami. Mogę powiedzieć: Wsparcie
rodziny jest najważniejsze. Ale też postawa winowajczyni, czyli w tym wypadku moja musi być odpowiednia. Bo ja wiem jak dałam
rodzinie w kość! Mimo że byłam z zasady ciepła dla dzieci, a niekiedy aż nadto, to w momentach, kiedy zaczynał się głód
alkoholowy, kiedy nie miałam pieniędzy na wódkę, to im dawałam zdrowo do wiwatu, wyżywając się na nich, za co miałam bez
liku wymówek!
Ale też czułam się w obowiązku ,kiedy zaczęłam trzeźwieć - przeprosić ich za to ! Kiedy wracałam ze szpitala, po, między
innymi, odtruwaniu mnie, syn kończył akurat 18 lat, ale z uroczystością rocznicową czekali na mnie ! A ja wówczas przeprosiłam
na niej wszystkich i prosiłam o wybaczenie. I drugi raz wróciłam do tego z wielką powagą w dzień Bożego Narodzenia. Było to
przyjęte bardzo pozytywnie, spokojnie ze wzruszeniem! Nie wiem, czy im było to potrzebne, ale mnie bardzo ! Oni już nigdy o
ten temat nie zahaczają. A ja się wciąż boję, że kiedyś coś w związku z tym wspomną. Szczególnie, że najstarszy syn ma inklinację
do kieliszka.
Z wiarą za pan brat
Całkiem poddałam się pod Bożą Opiekę. I mam widoczne znaki łaski od Góry. Bo to, że trzeźwieję, że dostałam pracę, że nie rozpadła
się przez moje picie rodzina, że założyłam wraz z innymi trzema alkoholikami grupę wsparcia antyalkoholowego - to dowód, że Bóg jest
ze mną. Objęliśmy już działalnością duży obszar, bo i Starogard, i Gdańsk, i Hojnice, Osiek, Czarną Wodę. Spotykamy się też co tydzień
w poniedziałek w świetlicy środowiskowej. Uważamy bowiem, że za mała jest wiedza w społeczeństwie na temat alkoholowych zagrożeń!
A teraz, gdy warunki bytowe zmieniają się na minus, kiedy bezrobocie wzrasta, kiedy brak perspektyw - ludzie ratunku na stresy
szukają w alkoholu!
Jest więc obowiązkiem osób trzeźwiejących, dzięki Bożej łasce, ostrzegać, informować! Na przyszłość plany mamy znacznie szersze.
Myślimy o Stowarzyszeniu, o działaniach na dużą skalę. Wierząc w to, że Bóg nam pomoże. Oddajemy je pod Jego kierownictwo.
Anna Rak

Copyright by OAT 2005
ODKRYWANIE PIĘKNA POMAGA MŁODZIEŻY W KSZTAŁTOWANIU SWOJEJ TOŻSAMOŚCI
Małgorzata Tatala
Sztuka pomaga człowiekowi w interpretacji świata, w rozumieniu samego siebie i innych; staje się istotnym
elementem dojrzałego życia, kieruje uwagę na tajemnicę istnienia.
Przeżycia estetyczne, których przedmiotem jest piękno, stanowią jedną z dziedzin ludzkiej egzystencji. Piękno jest tym, co pozwala
wznieść się ponad codzienność, często szarą i przytłaczającą. Harmonia kolorów, symfonia dźwięków, lektura interesującej książki,
kontakt z pięknym duchowo człowiekiem, stanowią o jakości rozwoju osoby ludzkiej; oczyszczają z doznań beznadziejności i prowadzą
do wzrostu poczucia własnej wartości. Aby cieszyć się pięknem, trzeba uczyć się je dostrzegać, rozumieć i przeżywać. Zadanie to realizuje się między innymi przez wychowanie,
którego celem jest wspieranie wychowanka w dążeniu do wartości podstawowych - miłości, prawdy, dobra i piękna. Proces ten rozpoczyna
się od najmłodszych lat życia dziecka, kiedy rodzice uwrażliwiają je na piękno przyrody, wskazują na interesującą lekturę czy dzieło
sztuki. Z czasem zadania te przejmuje szkoła.
Przeżycia estetyczne nie są czymś oderwanym od reszty życia - psychicznego, emocjonalnego - dlatego niekiedy trudno odróżnić przeżycie
estetyczne od innych doznań zmysłowych czy religijnych. Ważna jest tu ich specyfika rodzaje i złożoność. Różnorodność estetycznych
doznań uwarunkowana jest współdziałaniem ze sobą zmysłów, intelektu i intuicji. Przeżycia estetyczne dotyczą zarówno jednostkowych
doświadczeń odbiorcy, jak i doznań twórczych artysty, który jest kreatorem sztuki.
Indywidualny charakter przeżyć estetycznych stanowi o osobistej tożsamości człowieka. Poszukiwanie powiązań między sferą przeżyć
estetycznych a kształtowaniem poczucia tożsamości u młodzieży w okresie dorastania i młodzieńczym jest zadaniem prezentowanego
artykułu.
Sfera przeżyć estetycznych w okresie dorastania
Centralnym zadaniem na tym etapie rozwoju (wiek od ok. 12 do 17/18 roku życia) jest "stawanie się dorosłym", osiąganie możliwości,
zdolności, sprawności nie tylko w sferze biologicznej, ale również intelektualnej, emocjonalnej i społecznej. Młodzież charakteryzuje
zdolność do myślenia hipotetyczno-dedukcyjnego. Swobodnie porusza się po świecie możliwości, wykazując skłonność do spekulowania -
"co by było, gdyby..." Dorastający często czuje się pewniej z tym, co hipotetyczne - z wyobrażonymi światami, marzeniami i planami
życiowymi - niż z przyziemną rzeczywistością. Spostrzeżenia stają się dokładniejsze, bogatsze w szczegóły, coraz większego znaczenia
nabiera obserwacja. Z wiekiem młodzież staje się bardziej zdolna do refleksji, krytycyzmu, metaforycznego ujmowania zdarzeń, co
sprzyja większej autonomii w odbiorze dzieł sztuki. Typowym zjawiskiem w okresie dorastania jest występowanie pobudzenia emocjonalnego, które przyjmuje niekiedy formę egzaltacji
uczuciowej polegającej na przesadnym eksponowaniu własnych doznań i wynikającej z tego koncentracji na sobie samym
(por. Kielar-Turska, 2002; Tatala, 2002).
Przeobrażenia sfery poznawczej i emocjonalnej sprzyjają rozwojowi przeżyć estetycznych. Wyraża się on we wzrastającej wrażliwości
na piękno przyrody, a także rosnącym upodobaniem do literatury pięknej, zwłaszcza poezji, sztuki. Młodzież zaczyna żywo interesować
się książką, filmem, muzyką, malarstwem, rzeźbą i architekturą. Obcowanie z pięknem dzieł sztuki wywołuje zachwyt, spontaniczną radość, a nawet ekstazę. Manifestowanie przeżyć estetycznych dokonuje
się w sposób przesadny; odnosi się to zarówno do przedmiotów w aspekcie piękna, jak i brzydoty (por. Szuman, 1975).
Burzliwy okres dorastania dostarcza twórczości awangardowej (literackiej, plastycznej, muzycznej, filmowej czy teatralnej) wielu
tematów. Młodzieńcza twórczość wypływa z egocentrycznego stosunku do rzeczywistości. To sprawia, że przedmiotem analizy stają się
sami młodzi, ich rówieśnicy, rodzina i relacje społeczne. Zjawisko to łatwo zaobserwować w młodzieńczej twórczości literackiej,
szczególnie w pamiętnikach zawierających subiektywne przeżycia i poglądy autorów; często opisują oni minione wydarzenia, problemy,
niepokoje i troski, ale i marzenia, i dalekosiężne plany dotykające tak modnej dziś fantastyki naukowej.
Ulubionymi formami literackimi młodzieży są liryka i proza poetycka. Odzwierciedlają w nich swój stosunek do rzeczywistości, piszą
o tym, co wydaje się istotne z ich punktu widzenia. Twórczość własna doskonali podstawowe narzędzie komunikacji: przekaz ustny i
pisany; poszerza zasób słownictwa, a także znaczeniową warstwę języka.
Młodzież niekiedy szuka awangardowych odpowiedników sztuki, przez co bywa niejednokrotnie krytykowana przez dorosłych (por. Plisiecki,
1982; Zagórska, 2004).
Specyficzne dla okresu dzieciństwa ukierunkowanie na świat zewnętrzny, materialny, przyrodniczy, w okresie dorastania staje się
drugoplanowe. Młodzież zwraca się ku światu wewnętrznemu, pociąga ją swoiste ryzyko, niekiedy groza czy tajemniczość. Rodzą się w
tym okresie pierwsze zachwyty nad muzyką klasyczną, dziełami malarskimi; nawet jeśli nie są one doskonałe, budzą chęć poszukiwania
nowych doznań estetycznych. Dzieło sztuki często cechuje symbolika i taki przekaz, który nie jest jednoznacznie interpretowalny.
W ten sposób pełni ono funkcję przybliżania sensu, dostarcza nowych odniesień do świata wartości, kształtuje wrażliwość i wyobraźnię
młodego człowieka.
Wspomniany zwrot ku rzeczywistości wewnętrznej sprzyja poszukiwaniu "doświadczeń egzystencjalnie znaczących", czyli takich sytuacji
życiowych, które pozwalają na przeżywanie sensu i spójności własnego istnienia. W odpowiednich warunkach przeżycie estetyczne może
stanowić dla młodzieży właśnie doświadczenie egzystencjalnie znaczące. Dzieje się tak, jeśli nastolatek wchodzi w świat wysokiej
kultury i sztuki na zasadzie swoistego olśnienia, oczarowania i fascynacji (por. Szczukiewicz, 2002). Specyficzna dla młodego człowieka indywidualna twórczość, jak i zdolność do głębszej analizy oglądanych dzieł plastycznych, czytanej
literatury, słuchanej muzyki wyzwala w nim świadomość, że jest kimś jedynym, niepowtarzalnym i istniejącym w świecie po to, aby
spełniać określone funkcje. Tego typu stan świadomości stanowi jeden z istotnych elementów zjawiska, które E. H. Erikson określa
mianem "poczucia tożsamości" (1974; 1997). Struktura życia psychicznego wzbogaca się wówczas o silne poczucie własnego "ja", które
stanie się fundamentem kształtowania spójnej i zintegrowanej osobowości w okresie młodzieńczym (Szczukiewicz, 1998).
Sfera przeżyć estetycznych w okresie młodzieńczym
W okresie obejmującym wiek od ok. 17/18 do 24 roku życia, kształtuje się właściwe poznanie świata i poczucie rzeczywistości. Młodzi
ludzie doznają metamorfozy, przechodząc od koncentracji na świecie własnych przeżyć do otwarcia się na sprawy społeczne, czego
konsekwencją bywa wybór partnera życiowego, wejście w rolę ojca, matki, rozpoczęcie pracy zawodowej. Głównym zadaniem tego okresu
jest przede wszystkim osiągnięcie zdolności do nawiązania intymnych relacji z bliską osobą i podejmowanie odpowiedzialności za nią
(por. Gurba, 2000; Tatala, 2002).
Następują także zmiany w sferze emocjonalnej, co przejawia się we wzroście allocentryzmu, niezależności uczuciowej i świadomej
kontroli uczuć. Uczucia ulegają stabilizacji, nabierają indywidualnego wyrazu, które wraz z wiekiem stają się bardziej intymne.
Następuje rozwój uczuć wyższych: patriotycznych, moralnych i religijnych (Walesa, w druku).
Młody człowiek, wkraczając w dorosłość, posiada określony zasób wiedzy, która wywiera znaczący wpływ na świadomy odbiór dzieł sztuki.
Dzięki temu przeżycie estetyczne staje się coraz bogatsze i wartościowe. Rozumiejąca percepcja piękna wiąże się ze zdolnością do
klasyfikowania i szeregowania odbieranych dzieł. Sztuka pomaga młodemu człowiekowi w interpretacji świata, rozumieniu społeczeństwa,
samego siebie; staje się istotnym elementem dojrzałego życia. Dzieło sztuki, odbierane jako przejaw formy symbolicznej, kieruje uwagę
odbiorcy na zagadnienia tajemnicy istnienia i tego, co bezpośrednio niepoznawalne (por. Zawada, 2004; Walesa, 1999).
Młodzieńcza twórczość charakteryzuje się zmianą nastawienia; autorzy piszą nie tylko dla własnego użytku, ale również z myślą o innych.
Problematyka utworów dotyczy doświadczanej rzeczywistości; widoczne są w nich obiektywizm i zdolność łączenia wielu rozległych w czasie
i przestrzeni zagadnień. Pojawia się nieobecna wcześniej umiejętność ujmowania problemów w ramach różnych systemów odniesień. Zwiększa
się bogactwo języka, rozumienia i odbioru symboli, doskonali się zdolność myślenia abstrakcyjnego, co wpływa na atrakcyjność treści
młodzieńczych dzieł.
Istotne staje się to, w jaki sposób twórczość wpływa na rozwój przeżyć estetycznych jednostki. Gdy utwór odzwierciedla marzenia i myśli
autora, jednostka przeżywa zadowolenie, entuzjazm i satysfakcję. Radość towarzyszy również samemu poszukiwaniu odpowiednich słów i
zwrotów. W ten sposób kształtuje się estetyczna wrażliwość na piękno języka.
Warto zwrócić uwagę na znaczenie literatury w kształtowaniu przeżyć estetycznych młodego człowieka. Poprzez kontakt z utworami
literackimi spostrzega on myśli i uczucia bohaterów, ich wewnętrzny świat doznań. Dzięki temu zdobywa nowe doświadczenia i
poznaje indywidualne sposoby przeżywania i oceniania rzeczywistości. Utwory literackie przekazują ważne prawdy o świecie i
ludziach, co sprzyja doskonaleniu dotychczasowych identyfikacji z okresu dorastania o dojrzalsze i pełniejsze wzorce osobowe.
W rozwoju przeżyć estetycznych owocna wydaje się wymiana doznń, jakie zrodziły się przez obcowanie z danym dziełem. Bywa, że
lektura stanowi swoistą ucieczkę od trudnego doświadczenia pierwszych porażek. Percepcja sztuki może odegrać rolę bezspornego
doradcy w optymalnym rozwiązaniu niełatwych problemów.
Przeżycia estetyczne stanową zatem istotny czynnik rozwoju tożsamości młodego człowieka. Dzięki nim kształtuje on swoje preferencje
estetyczne, doskonali dostrzeganie piękna w otaczającym świecie i drugim człowieku oraz czyni piękno istotą swojego życia (Walesa, 1999).
Przeżywanie piękna kształtuje poczucie tożsamości
Sztuka jako źródło piękna przyczynia się do lepszego poznawania siebie i własnych sprawności. Dostarcza szerokich możliwości
identyfikacji z wartościami i wzorcami osobowymi. Szczególne znaczenie odgrywają tu takie dziedziny, jak: film, teatr, literatura,
których materiałem twórczym jest bieg życia ludzkiego. Dzieła te dostarczają informacji o otaczającym świecie, eksponują to, co jest
istotne w teraźniejszości i to, ku czemu zdąża przyszłość. Ukazują ludzkie zachowania, które mogą w wyraźny sposób reprezentować typowe
dla danego pokolenia trendy myślenia i wartościowania. Dzięki temu sztuka staje się odzwierciedleniem epoki, w której powstaje, jak
również jest zapowiedzią przyszłości. Pozwala widzieć jednostkę w perspektywie osobistej tożsamości i w historycznym kontekście.
W wymiarze indywidualnym skłania do refleksji nad własną egzystencją; dostarcza rozwiązań modelowych, które mogą służyć jako punkty
oparcia w budowaniu własnej tożsamości.
Obcowanie z różnymi dziedzinami sztuki i doskonalenie wrażliwości na piękno posiada istotną rolę w rozwoju tożsamości i poczucia
własnej wartości u młodzieży. Odnosi się to zarówno do sytuacji odkrywania czy przyjmowania piękna, jak i jego kształtowania czy
tworzenia. Wraz z procesem dojrzewania sfery estetycznej kształtuje się coraz pełniejsze przeżywanie poczucia własnej tożsamości.
Małgorzata Tatala
BIBLIOGRAFIA
Erikson E. H. (1974), Identity, Youth and Crisis. London: Whitstable Litho Straker Brothers Ltd.
Erikson E. H. (1997), Dzieciństwo i społeczeństwo. Poznań: Dom Wydawniczy Rebis.
Gurba E. (2000), Wczesna dorosłość. [w:] B. Harwas-Napierała, J. Trempała (red.), Psychologia rozwoju człowieka, t. 2, ss. 202-233.
Warszawa: PWN.
Kielar-Turska M. (2002), Rozwój człowieka w pełnym cyklu życia. [w:] J. Strelau (red.), Psychologia, t. 1, ss. 285-332. Gdańsk: GWP.
Plisiecki J. (1982), Twórczość literacka młodzieży. Poezja licealistów jako wyraz refleksji wobec świata. Lublin: UMCS.
Szczukiewicz P. (1998), Rozwój psychospołeczny a tożsamość. Lublin: Wyd. UMCS.
Szczukiewicz P. (2002), Analiza egzystencji. Remedium, 3, 109, 20-21.
Szuman S. (1975), O sztuce i wychowaniu estetycznym. Warszawa: WSiP.
Tatala M. (2002), Psychologiczne podstawy rozwoju komunikacji modlitewnej u dzieci i młodzieży. [w:] S. Kulpaczyński (red.),
Modlitwa w katechezie, ss. 27-53. Lublin: Inspektorat Towarzystwa Salezjańskiego w Krakowie.
Walesa Cz. (1999), Religijne przeżywanie piękna u młodzieży (badania rozwojowe osób w wieku od 12 do 24 lat). Roczniki Psychologiczne 2,
55-93.
Walesa Cz. (w druku), Młodzież. Rozwój religijny. [w:] Encyklopedia Katolicka. Lublin: TN KUL.
Zagórska W. (2004), Zafascynowani literatura fantasy - styl życia i poczucie dorosłości. Psychologia Rozwojowa, 9, 1, ss. 59-78.
Zawada S. (2004), W "poszukiwaniu nowych «epifanii» piękna". Świat i Słowo, 2, 3, 91-102.

Copyright by OAT 2005
|
|