strona główna

dwumiesięcznik
numer 1/2006
numer 2/2006
numer 3/2006
numer 4/2006
numer 5/2006
numer 6/2006

okładkaNumer 3/2006
SPIS TREŚCI

Wstęp, Krzysztof Kościelecki OFMCap

* Problemy alkoholowe i abstynencja *

Abstynencja dobrowolna i abstynencja uzależnionych, ks. Zbigniew Kaniecki
Mity i prawdy o alkoholu, Bohdan T. Woronowicz
Szczęśliwa rodzina, Anna Rak
Miłość w skrajnych sytuacjach, ks. Marek Dziewiecki
Porozmawiajmy... O wymaganiu, Jan Karczewski OFMCap
Listy. Jestem wdzięczny, Jerzy
Terminarz Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości na 2006 rok

* Apostoł Trzeźwości *

Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki
List do Premiera
List do bp. Antoniego Dydycza, O iM
Refleksje teologiczne. Spojrzenie na alkoholizm..., Joanna Szałata
Medytacje. Samarytanka, Marek Skowroński OFMCap
Z prasy, Zbigniew Olejnik
Święci kapucyni. Święty Konrad z Parzham, T.P.
Dokumenty papieskie. Encyklika "Deus caritas est"
Wideoteka. Miłość i rodzina, Bartek Pulcyn
Książki. Gdzie się podziało moje dzieciństwo, Ewa Woydyłło

POROZMAWIAJMY...

O WYMAGANIU

Jan Karczewski OFMCap

     Tegoroczne Zakroczymskie Spotkania Młodzieży w Zakroczymiu przeżywaliśmy pod hasłem zaczerpniętym z "Tryptyku Rzymskiego" Jana Pawła II: "Jeśli chcesz znaleźć źródło, musisz iść do góry, pod prąd". Droga pod prąd, do góry - to droga wymagająca, niełatwa. Jest to jednak jedyna droga, która prowadzi do celu: do poznania prawdy o sobie. Sługa Boży Papież Jan Paweł II nieustannie wskazywał drogę w górę, niełatwą. Sam nią szedł: podziwiany z powodu owoców tej drogi, lecz czy naśladowany? Przypominają się jego słowa: "Każdy z was ma swoje Westerplatte" czy "Wymagajcie od siebie, choćby inni nawet od was nie wymagali.", czy też cała pielgrzymka do Ojczyzny z roku 1991, gdy przypomniał nam o Dekalogu. Ile było wyśmiewających go wtedy komentarzy prasowych, że jakoby pomylił się z tematem. Dekalog? Wymagania? Przykazania?
     Przedziwne, że wątek drogi trudnej, stromej pojawia się Piśmie Świętym i nauczaniu mistrzów duchowych jako drogowskaz do prawdziwego szczęścia, a ciągle jakbyśmy nie wierzyli tej drodze i szukamy szczęścia, ulegając "sile grawitacji", która ściąga w dół. Jeżeli chcemy wzrastać, potrzeba wysiłku i wymagań sobie postawionych. Tu przypominają się liczne rozmowy na temat duchowości. Wielu traktuje ją jako przestrzeń niemal relaksu, odpoczynku i - wydaje się - jedyną sferę naszego życia, gdzie nie może być trudu. Bóg przecież nie może stawiać wymagań. Jest przecież Miłością. Duchowość jednak jest rzeczywistością ważną dla człowieka (a nie Boga) ze względu na rozwój, wzrost, którego potrzebuje. A często bywa tak, jak powiedział Kard. Ratzinger (obecny papież Benedykt XVI), że "nazbyt często ludzie wolą spokojnie oczekiwać, aby dowody na rzeczywistość objawienia dostarczono im do domu, tak, jakby zajmowali stanowisko arbitrów, a nie potrzebujących" (Patrzeć na Chrystusa, s. 18). A jest zupełni inaczej: to człowiek jest potrzebujący, poszukujący, wzrastający. To wszystko zakłada stawianie wymagań. I Bóg z miłością stawia wymagania. Ratuje ginących i motywuje do pracy, tak jak to było w przypadku jawnogrzesznicy, którą obronił przed ukamienowaniem i pożegnał słowami: "Idź, a od tej chwili już nie grzesz" (por. J 8,11). Pokazuje, że droga wzrostu nigdy się nie kończy, jak wtedy, gdy młodzieńcowi wypełniającemu wszystkie przykazania powiedział: "Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!" (por. Mt 19,16-21). Życie duchowe to chodzenie Bożymi drogami, to znaczy - chodzenie za Nim. A to zakłada trud. Jesteśmy często podobni do uczniów, którzy spotkawszy Chrystusa, zapytali: "Nauczycielu, gdzie mieszkasz?" I... czekamy na adres... A Chrystus odpowiada: "Chodźcie, a zobaczycie" (por. J 1,38). Nie zawsze się nam chce, wolimy stać w miejscu i narzekać, że wszystko jest do niczego. "Niepedagogiczne" wydaje się nam zmaganie się ze swoją niechęcią, lenistwem, niewiedzą, czy nawet głupotą. Wyznacznikiem staje się "poczucie potrzeby": wtedy pójdę, pomodlę się, przeczytam, wyspowiadam się, gdy "poczuję potrzebę". "Nic na siłę" - to hasło niejednego zahamowało w rozwoju. Mylimy "nic na siłę" z "nie wszystko od razu". To drugie zdanie jest prawdziwe, to pierwsze fałszywe, ponieważ (nawet z fizycznego punktu widzenia), żeby coś zrobić, TRZEBA użyć siły. To prawo działa tak samo w życiu duchowym: jeśli chcemy czegoś dokonać, musimy użyć siły. Czasami będzie to pokonanie oporu, aby pójść do kościoła, spowiedzi, znalezienie czasu na modlitwę, wyjazd na rekolekcje. Czasami będzie to uznanie bezsilności i przyjęcie tego co jest, uznanie Boga. Zmagania się potrzeba także w uznaniu, że nie wszystko od razu mogę zmienić, nie od razu jestem doskonały. Jestem w drodze, pod prąd, do góry... A to kosztuje, niesie wymagania.
     Wkrótce czas wakacji, urlopów, wypoczynku... Wielu skorzysta z tego czasu, aby uciec od swoich całorocznych obowiązków, a nawet ci, którzy nie będą mogli wyjechać, na pewno odczują czas wakacji, starając się przeżyć go "wakacyjnie". Czy zrobimy też wakacje w naszym duchowym życiu? Czy może wpadniemy na ten pomysł, aby zadbać o ducha także w czasie wakacji, wykorzystując to, że ten czas daje nowe możliwości - doświadczenie innej modlitwy, dotknięcie miejsc świętych, lektura, odkrywanie piękna świata i jego Stwórcy, adoracja Eucharystii, na którą w ciągu roku nie ma czasu, spokojne, bez pośpiechu uczestnictwo we Mszy świętej... spotkania z bliskimi, odpoczynek... Ileż może przynieść to radości, ale najpierw... trzeba włożyć nieco trudu. "Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia" (Mt 7,14) - słowa te pozostawiam na czas wakacyjnego odpoczynku, aby nie przemienił się w totalne duchowe lenistwo. Jan Karczewski OFMCap


MEDYTACJE

SAMARYTANKA
(J 4,1-40)

Marek Skowroński OFMCap

     Wyobraźmy sobie słoneczne południe w Samarii. Jest skalisty krajobraz. Sucho. Jeśli są pola uprawne, to z trudem przynoszą plony. Jest studnia, którą półtora tysiąca lat temu patriarcha Jakub dał swemu synowi Józefowi. Przy tej studni usiadł Jezus, zmęczony wędrówką i skwarem słonecznym. Do tej samej studni przychodzi kobieta. Samarytanka. Przychodzi właśnie w samo południe. Nie jak inne kobiety, rano, gdy słońce nie jest jeszcze wysoko, albo o zmierzchu, gdy słońce już tak nie praży, ale w południe. Bo wstydzi się własnego życia. Wstydzi się siebie. Chce się ukryć przed innymi kobietami, by nie wzięły jej "na języki". Jej życie jest bardzo poplątane... Życie małżeńskie, rodzinne... Dużo w nim nieporządku. Jest bardzo nieszczęśliwą kobietą. Nie ułożyło się jej w małżeństwie. Miała pięciu mężczyzn, ale żaden z nich nie był jej mężem. Jest odrzucona przez Żydów - jako Samarytanka - i przez własne otoczenie - jako grzesznica. I co się dzieje?
     Do tej właśnie kobiety Pan Jezus mówi: "Daj mi pić". Mówiąc inaczej - "potrzebuję Ciebie. Nie jesteś przez wszystkich odrzucona. Ja ciebie właśnie taką potrzebuję". Co mogło poczuć serce tej kobiety? Oto wędrowny Nauczyciel, Żyd, wchodzi z nią w dialog, co było nie do pomyślenia w tamtej cywilizacji, w tamtej kulturze. Potrzebuję ciebie, potrzebuję twojej pomocy... Ona, grzesznica we własnych oczach i tych, którzy ją osądzali, może być potrzebna? Może coś komuś dać? "Potrzebuję cię, by ci objawić kogoś, kto cię naprawdę uszczęśliwi". W tym miejscu Pan Jezus mówi jej o wodzie, która stanie się w niej źródłem wytryskującym na życie wieczne. Jesteśmy świadkami cudownego daru od Pana Jezusa dla czlowieka: Woda, którą ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu. O jakiej wodzie mówi Pan Jezus? Cóż to za woda, która w człowieku staje się źródłem na życie wieczne? Mówi o wodzie, którą daje On sam. Jeśli jest ktoś spragniony, a wierzy we Mnie, niech przyjdzie do Mnie i pije. Jak mówi Pismo, strumienie wody żywej popłyną z Jego wnętrza. A powiedział to o Duchu, którego mieli otrzymać wierzący w Niego.
     Do kogo Pan Jezus mówi o tej życiodajnej wodzie? Do poranionej niewiasty. To właśnie jej wnętrze - stanie się źródłem! Czym jest źródło? Źródło, to miejsce żywe, z którego bierze początek woda. Widać to dobrze w górach, gdzie z małego strumyczka powstaje strumyk, a potem rzeka. Ale źródło to nie tylko woda. Źródło to życie. To początek. Zraniona kobieta stanie się źródłem. Pełnią życia. Kiedy stanie się źródłem? Kiedy powie Zbawicielowi: daj mi tej wody, abym nie pragnęła. Kiedy uzna w swoim życiu potrzebę Boga. Kiedy powie Zbawicielowi: nie mam męża. Kiedy uzna w sobie niewystarczalność i niemoc, a zda się na Tego, który jest mocny.
     Bywa tak, iż wydaje nam się, że damy sobie radę bez Boga. Dopóki ufamy sobie i nie uznamy swojej bezsilności i słabości - to żyjemy tak, jakby Boga nie było. Sami dla siebie stajemy się bogami. Nasza inteligencja, spryt życiowy, przedsiębiorczość, uroda, talenty, pieniądze... Wszystko to nam wystarcza. Ale wtedy pustka prowadzi nas na manowce. Błądzimy... Jak kobieta z Samarii. A Pan Jezus chce nam dać dar prawdziwy. Chce odebrać nam pustkę, a dać życie. Ducha Świętego!!! Dać radość, pokój i pogodę ducha. Słyszymy jak Pan Jezus mówi do Samarytanki, która przecież uosabia i nasze słabości, że Jego dar stanie się w niej źródłem. Kiedy tak się stanie? Kiedy uzna w sobie prawdę. Przyzna się przed sobą. Przyzna się przed Zbawicielem, że nie jest "w porządku"... Wtedy weźmie Ducha Świętego z tego jedynego Źródła, którym jest Jezus. Weźmie i sama stanie się Jego mieszkaniem, Jego świątynią. Tego Ducha, który jest Pocieszycielem - i ją pocieszy. Który jest Uzdrowicielem - i ją uzdrowi. Który jest Miłością - i wypełni jej pragnienie miłowania i bycia kochaną. Tak bardzo pragnęła miłości... A tyle było w niej zranień. Pięciu mężczyzn. Kiedy weźmie z tego źródła, którym jest On, Pan Jezus - prawdziwy Mesjasz? Wtedy, gdy stanie w prawdzie i uwierzy; wtedy zaczerpnie obficie, za darmo.
     Ja pragnącemu dam darmo pić ze źródła wody życia... I stało się. Samarytanka zostawiła swój dzban. I poszła. Poszła, ubogacona od środka. I oznajmiła mieszkańcom owego miasta: pójdźcie, zobaczcie Człowieka, który powiedział mi wszystko, co uczyniłam. Czyż nie jest On Mesjaszem? I wielu Samarytan zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowom Kobiety.
     I stała się źródłem wody żywej. Marek Skowroński OFMCap

do spisu treści


Copyright by OAT 2006