strona główna

dwumiesięcznik
numer 1/2006
numer 2/2006
numer 3/2006
numer 4/2006
numer 5/2006
numer 6/2006

okładkaNumer 6/2006
SPIS TREŚCI

Wstęp, Jan Karczewski OFMCap

* Problemy alkoholowe i abstynencja *

Zaproszenie na Wieczór Wspomnień o Ojcu Benignusie
Cicha, święta noc, Jan Karczewski OFMCap
Zagrożenia dla miłości rodzicielskiej, ks. Marek Dziewiecki
Rodzinna fundacja Jagodzińskiech, Anna Rak
Nierozerwalne małżeństwo mężczyzny i kobiety, Benedykt XVI
Porozmawiajmy... O nowościach, Jan Karczewski OFMCap
Terminarz Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości

* Apostoł Trzeźwości *

Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki
Rozważania. Życiowe zadania Narodu, Kard. Stefan Wyszyński
Kazania. Gdy brakuje świętych..., bp. Antoni P. Dydycz
Bóg w doświadczeniu Anonimowych Alkoholików, Andrzej Baran OFMCap
Refleksje homiletyczne. Módlmy się z dziećmi, Tadeusz Pulcyn
Sanktuaria. Rokitno, Tadeusz Pulcyn
Z prasy. Wolontariusz, Zbigniew Olejnik
Wideoteka. Bohater potrzebny od zaraz, Bartek Pulcyn

INICJATYWY

RODZINNA FUNDACJA JAGODZIŃSKICH

Anna Rak

Fundacja "Sławek" zwyciężyła
w zorganizowanym przez Unię Europejską konkursie
na program dotyczący rozwiązywania problemów alkoholowych
programem pt. "Powrót do wolności".

     Jedyna w swoim rodzaju w Polsce i sądzę nie mająca odpowiednika poza naszymi granicami - fundacja o niezwykle szerokim zakresie pomocy na przykład tym, którzy po odsiedzeniu wyroków, między innymi za czyny popełnione pod wpływem alkoholu, przekreśleni przez rodzinę, nie mają się gdzie podziać. Fundacja pomaga również młodzieży wywodzącej się z patologicznych środowisk i tej osieroconej, samotnie się błąkającej, a także dzieciom niepełnosprawnym pozostającym bez opieki.

     Twórcą fundacji jest głowa rodziny Jagodzińskich - pan Marek, który sam ma alkoholową przeszłość. Dziś głęboko wierzący - patrzy na życie przez pryzmat Ewangelii. Szczególnie wziął sobie do serca ten jej fragment: Byłem więźniem, a nie odwiedziliście mnie. Wiedział doskonale, ilu uzależnionych od alkoholu znajduje się za kratkami z powodu włamań, rozboju, na próżno czekając, że ktoś ich odwiedzi. Sam zaczął więc chodzić do nich w odwiedziny. Poznając losy wielu z nich, zdał sobie sprawę, że są tacy, którzy nie mają po odsiadce gdzie się podziać. Pracy też nie będą mogli znaleźć, gdy potencjalni pracodawcy dowiedzą się, że byli w więzieniu. Pan Marek zrozumiał, że istnieje potrzeba zorganizowanej pomocy dla wychodzących z więzień alkoholików. Wiedział też, że musi się ona opierać o jakieś stałe fundusze, bo żadne zbiórki uliczne na ten cel nie przyniosą efektu. Ludzie bowiem dadzą na powodzian, na dzieci niepełnosprawne, ale nie znając problemu alkoholowego, w żadnym wypadku nie dadzą grosza na tę grupę ludzi! I tak zrodziła się myśl o fundacji. A gdy powstała nadano jej nazwę "Sławek" od imienia pierwszego więźnia któremu, gdy wyszedł na wolność, nie mając żadnych perspektyw na normalne życie - fundacja pomogła! Przede wszystkim dając mu pracę w warsztatach, które już wówczas prowadziła. Od tamtego czasu upłynęło już siedem lat. Sławek dawno się ożenił, ma córkę i do tej pory kontaktuje się z fundacją. Między innymi jeździ z jej ramienia na różne spotkania, pomagając jej poprzez dawanie świadectwa o swoim własnym życiu; mówiąc o tym, że był recydywistą i że wyszedł na prostą dzięki działalności fundacji. Pierwszy więc wniosek dla innych: warto schronić się pod skrzydła fundacji. A drugi to refleksja: skoro są tacy, którzy pomagają innym, to dlaczego ja, słysząc o takich działaniach, nie mógłbym także komuś pomóc!
     Pomoc fundacji jest tak wszechstronna, że w każdej trudnej sytuacji życiowej można liczyć na jej wsparcie. Na pomoc w aktywizacji zawodowej i miejsca noclegowego... Fundacja także gwarantuje opiekę prawną, o ile taka jest potrzebna. Ponadto prowadzi terapie dla ludzi uzależnionych i pracuje z młodzieżą; głównie w szkołach i w ośrodkach wychowawczych. Prowadzi też wykłady profilaktyczne poparte świadectwami byłych skazanych, którzy rozpoczęli uczciwe życie.
     Zanim powstała fundacja, rodzina Jagodzińskich oraz jej przyjaciele nieśli pomoc alkoholikom zupełnie prywatnie. Można powiedzieć, że w tym czasie dzięki zdobywanemu doświadczeniu, w jakich sytuacjach ta pomoc jest potrzebna i jakiego typu powinna być, przygotowywali się do wszechstronnej pomocy udzielanej rzeszy ludzi znajdujących się nie tylko w ekstremalnych warunkach materialnych, ale i psychicznych. Bo sama fundacja została zarejestrowana dopiero w roku 1998. Następną ważną datą dla fundacji jest rok 2OO2, kiedy otrzymała na swoje potrzeby od sióstr zakonnych dom w Mieni, koło Mińska Mazowieckiego. W nim też dzięki darczyńcom, którzy przekazywali różne materiały do remontu i do wyposażenia, został utworzony Ośrodek Readaptacji Społecznej, w którym podczas zimy mieszkają podopieczni Fundacji "Sławek", opiekując się bezdomnymi. W związku z ich pobytem w ośrodku jest zawsze dużo spraw do załatwienia. Trzeba bowiem napisać jakieś pismo, pomóc w znalezieniu pracy, której poszukuje się między innymi przez Internet. Te działania przynoszą na szczęście efekty.

     Fundacja otrzymała zgodę na prowadzenie działalności gospodarczej w bardzo szerokim zakresie, a mianowicie: na usługi budowlane, na działalność wydawniczą, usługi poligraficzne i kolportaż, na usługi transportowe i motoryzacyjne, na produkcję materiałów budowlanych, na działalność handlową, rolniczą i wiele innych. Dzięki temu fundacja jest w stanie zatrudnić dziesiątki osób - tych wychodzących z więzień - którzy ze względu na swoją przeszłość nie mieliby żadnych szans na zatrudnienie gdzie indziej. Ponadto Fundacja "Sławek" dysponuje grupą specjalistów z różnych dziedzin: instalacji sanitarnych i elektrycznych, ciesielstwa, dekarstwa, poligrafii, mechaniki samochodowej i wielu innych. W siedzibie fundacji prócz pomieszczeń urzędowych i tych do spotkań znajduje się warsztat o nazwie AUTO SERVIS Fundacji "Sławek", który także zatrudnia wiele osób. Obecnie cały ten obiekt znajduje się w trakcie remontu, przy którym znalazła zatrudnienie grupa pracowników również z życiorysem alkoholowym. Z jednym z nich, Maćkiem, który się przyznaje do tego, że przez 2O lat był za pan brat z alkoholem, że aż trzy razy trafiał za kratki, dosyć długo rozmawiałam. Powiedział mi między innymi: Pracy szukałem bezskutecznie całe miesiące, aż usłyszałem, że istnieje Fundacja "Sławek". Zgłosiłem się więc do niej i pracę dostałem. Jestem tu zatrudniony od stycznia tego roku. Mam więc stały dochód, pieniądze na życie. Tu jest również dobra opieka. Jak się pojawiają problemy, to przy pomocy fundacji są rozwiązywane. Do tego miejsca przyjeżdżają po ratunek ludzie z różnych stron. A ja, widząc, jak żyję teraz, a jak kiedyś żyłem - za nic nie wróciłbym do dawnego stylu!

     W swojej szerokiej, wielostronnej działalności Fundacja "Sławek" nie mogła być niezauważona. Ma wielkie uznanie w środowiskach zajmujących się problemem alkoholowym, ale również media zauważyły jej wyjątkową działalność. Periodyk "POWŚCIĄGLIWOŚĆ i PRACA" uhonorował fundację - w setną rocznicę istnienia więzienia mokotowskiego - trzema medalami. Na jednym z nich widnieje napis "BÓG ZAPŁAĆ". BÓG ZAPŁAĆ więc tym pasjonatom o wielkim sercu za to, co dotychczas zrobili dla rozbitków nie potrafiących sobie dać rady z własnym życiem. Jest to działalność głęboko chrześcijańska i wzorcowa na niwie ludzkich słabości
     Fundacja "Sławek" zwyciężyła w zorganizowanym przez Unię Europejską konkursie na program dotyczący rozwiązywania problemów alkoholowych - programem pt. "POWRÓT DO WOLNOŚCI". Realizacja programu finansowana jest przez Unię i dotowana przez koalicjantów, między innymi przez Uniwersytet Warszawski i Polskie Stowarzyszenie Edukacji Prawnej (PSEP), oraz Inspektorat Służby Więziennej. Inspektorat, który nota bene zaczął szerszą działalność od momentu, gdy uruchomiony został program "Powrót do wolności".
     Podsumowując, wracam jeszcze raz do rozmowy z pracownikiem zatrudnionym w warsztatach fundacji, z Maćkiem. Powiedział mi, że jego staż trzeźwościowy jest krótki, ale teraz wyraźnie dostrzega, że gdy nie pije wszystko wydaje się prostsze, a ludzie z którymi teraz obcuje są wartościowi, ofiarni. - Im lepiej ich poznaję - podkreśla Maciek - tym bardziej ich podziwiam i często też myślę o tym, żeby tak jak oni pomagać innym; żeby na przykład pójść na mityng do więzienia i złożyć swoje świadectwo. Ale tej bariery jeszcze na razie nie przełamałem.
http://www.fundacja-slawek.eu

Anna Rak

do spisu treści


Copyright by OAT 2006

POROZMAWIAJMY...

O NOWOŚCIACH

Jan Karczewski OFMCap

     "Nowości" to słowo elektryzuje chyba większość ludzi. Poszukuje się najnowszych wiadomości, ubrań, muzyki, urządzeń, rozwiązań technologicznych, najnowszego oprogramowania itd. Można wymieniać wiele jeszcze rzeczywistości, także duchowych, gdzie liczy się przede wszystkim to, co nowe, inne, niespotykane dotychczas. Dlaczego zabiegamy o nowości? Żeby szybciej, łatwiej, skuteczniej, lepiej coś zrealizować. Człowiek otrzymawszy dar rozumu, zaczął udoskonalać świat, czynić go lepszym. Bywa jednak, że "nowość" jakiegoś wynalazku jest złudna. Dzieje się tak wtedy, gdy jego konstrukcja technologiczna (w nowościach technicznych) czy logiczna (w nowościach filozoficznych) jest nawet i nowoczesna, ale służy "staremu" celowi - pójściu na łatwiznę. Przykładem takiego "wynalazku" jest dla wielu młodych alkohol, który nie będąc złem samym w sobie, staje się środkiem do "dobrej" zabawy, do rozwiązywania problemów, daje poczucie dorosłości, wartości. Wynalazek, który działa szybko, skutecznie, ale ta "skuteczność" słono kosztuje. Podobnie działają narkotyki i inne środki psychoaktywne oraz kompulsywne zachowania: hazard, seks czy zajadanie się smakołykami. Stają się one "nowym" sposobem na radzenie sobie z problemami, a zarazem są pułapką. Bywa, że ktoś szuka ciągle nowych sposobów radzenia sobie z problemami, wchodząc nieustannie w nowe - problemy. Celem bowiem nie staje się zmiana swojego życia, ale pójście - powtórzmy to - na "łatwiznę". Nowości pociągają, kuszą, uwodzą, zapewniają, że będzie łatwiej. Ale za to trzeba płacić. Podobnie jest z nowoczesnymi samochodami, telefonami, programami komputerowymi... Trzeba płacić, szczęścia nie dają, a jednak pociągają.
      Jest jednak nowość, która niewielu pociąga, nie wydaje się być przyjemna, jest wręcz trudna i wymagająca. Chodzi o nowy sposób myślenia i działania. Nie idzie tu jednak o "nowość" w wymiarze psychologicznym - ta jest raczej jej owocem. Chodzi o nowość duchową, w której człowiek musi, co jest najtrudniejsze, "umrzeć" dla swoich starych pomysłów na szczęście. Jest to nowość "nie z tego świata", której można jednak doświadczyć bardzo konkretnie na tym świecie. Pismo Święte nazwie ją "nowym stworzeniem", a nowość ta płynie z prawdy o zmartwychwstaniu Chrystusa. Jeżeli więc ktoś pozostaje w Chrystusie, jest nowym stworzeniem. To, co dawne, minęło, a oto wszystko stało się nowe (2Kor 5,17). Zadziwiająca może się wydawać owa "nowość": potrzeba umrzeć "staremu człowiekowi". Musi się stary człowiek "przyodziać w nowego", wejść w "jarzmo Chrystusa" i razem z Nim iść, wziąwszy Jego krzyż. Inaczej mówiąc, "wynalazek" ten opiera się na posłuszeństwie Bogu, a że chodzi tu nie tylko o "jakieśtam" słuchanie, a o całkowitą, "rewolucyjną" zmianę siebie, stąd mowa o śmierci i wejściu w "nowość" Bożą. "Oto czynię wszystko nowe" - mówi zasiadający na tronie z Apokalipsy. Ze strony człowieka potrzeba więc pokory równoznacznej ze śmiercią dla swoich pomysłów, a resztą zajmie się Ten, który pokonał już śmierć.
     Zazwyczaj człowiek woli widzieć siebie jako autora zmian w swoim życiu. Boi się "nowego". Zakłada ono zaufanie i to zaufanie totalne: umieram bowiem i swoje życie oddaję w ręce Drugiego. Postawę taką najpiękniej wyraził św. Paweł, kiedy napisał w Liście do Galatów (2,20): Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus. Choć nadal prowadzę życie w ciele, jednak obecne życie moje jest życiem wiary w Syna Bożego, który umiłował mnie i samego siebie wydał za mnie.
     Może się wydać niektórym, że to rozważanie jest tak duchowe, że nie dotyka konkretów życia. A jednak... Kiedy zajrzymy do "12 Kroków" - programu przywracającego zdrowie wielu konkretnych ludzi - odnajdujemy ową logikę nowego człowieka, który wierzy, że nie on sam, ale ktoś Większy od niego może przywrócić mu zdrowie. Owszem, sam działa: robi obrachunek moralny, wyznaje istotę swoich błędów Bogu, sobie, drugiemu człowiekowi ale po to, aby stać się gotowym do tego aby już nie sam, ale żeby to Bóg uwolnił go od wszystkich wad charakteru.
     Ostatecznie ów nowy człowiek prosi Boga w pokorze o to, aby to On usunął jego braki. Tak więc w tej nowości bardziej działającym jest Bóg. A jeżeli działa człowiek, to jako ten, który albo staje się gotowym do przyjęcia Bożego działania, albo mocą Bożą realizuje Jego wolę. Wszystko to za cenę odejścia od siebie - jako pępka wszechświata. I tu jest ta nowość życia, której pragnie wielu, która niesie pokój, wolność, radość i owocność życia. Do tego potrzeba jednak odwagi, aby umrzeć, oraz zaufania Bogu, bo przecież tylko On jest większy od śmierci.
     Za nowościami biega wielu. O nowe życie zabiegają - nieliczni. Nowinki tego świata wnoszą ciągły niepokój, nieustanną pogoń, rozbicie wewnętrzne. Życie nowe to doświadczenie bezpieczeństwa w ręku miłującego Boga. Nowości tego świata czynią z człowieka totalnego konsumenta. Człowiek nowy to twórca - narzędzie ręku Stwórcy, Jego współpracownik. Nowinki ubarwiają życie, równocześnie je odbierając. Życie nowe to umieranie, które czyni życie pięknym. Może warto wejść w przestrzeń działania Tego, który z tronu Apokalipsy powiada: "Oto czynię wszystko nowe".

Jan Karczewski OFMCap

do spisu treści


Copyright by OAT 2006