strona główna

dwumiesięcznik
numer specjalny
numer 1/2000
numer 2/2000
numer 3/2000
numer 4/2000
numer 5/2000
numer 6/2000
okładkaNumer 2/2000
SPIS TREŚCI

Wstęp, Krzysztof Kościelecki OFMCap

*Problemy alkoholowe i abstynencja*

Idę odważnie, Anna Rak
Wiersze Benedykta Stefana Zimy O.Cist
Jedynie abstynenci niczym nie ryzykują, Branimir Augustin
Teologiczne podstawy duszpasterstwa trzeźwości, ks. Marek Dziewiecki
Spostrzeżenia. Specyfika polskiego Ruchu AA, Krzysztof Kościelecki OFMCap
Porozmawiajmy... o przebaczaniu, Jan Karczewski OFMCap
Czytelnicy piszą. Abstynencja czy trzeźwość, Witold Mucharski
Święty Franciszku pomóż nam, Jan Paweł II
Terminarz Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości

*Apostoł Trzeźwości*

Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki
XXIII Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu
Dzięki Ci za cnotę trzeźwości, Konstancja Kulejewska
Sylwetki. Ks. Bronisław Markiewicz, ks. Zbigniew Kaniecki
Modlitwa Piusa X
Księga Kapłanów Abstynentów
Listy do Brata Krzysztofa
Książki. Dorosłe dzieci alkoholików, Krzysztof Lewandowski OFMCap
Z prasy. Alkohol i stresy, O.Z.

*Wspólnota Kościoła*

Pewność, Tadeusz Pulcyn
Bramy piekielne go nie przemogą, kard. Józef Glemp
Umiarkowanie, Edward Garstka

Rodzina

Ukrzyżowanie Dzieciątka Jezus, ks. Marek Dziewiecki
Banalizacja aborcji, Paweł Bieliński
Biblia dla dzieci, Edward Garstka


SPOSTRZEŻENIA

Specyfika polskiego Ruchu Anonimowych Alkoholików

     W poprzednim numerze "Tb" starałem się pokrótce wprowadzić Czytelników w omawiane zagadnienia i odpowiedzieć pobieżnie na pytanie "Czy polski Ruch AA ma w sobie jakąś specyfikę, która wyróżnia go spośród innych krajów?". Swoje refleksje snułem w oparciu o obserwacje i rozmowy które wielokrotnie prowadziłem z uczestnikami zakroczymskich spotkań AA. Odpowiadając krótko na wyżej postawione pytanie, należy stwierdzić, że polski Ruch AA ma jeden istotny wyróżnik, a jest mim więź z Kościołem Katolickim. Ta więź uwidacznia się na różnych płaszczyznach i w różny sposób. Może najbardziej widocznym faktem, na który wielu niestety nie zwraca uwagi, jest to, że zdecydowana większość grup AA działa przy parafiach. Wystarczy sięgnąć do "Ogólnopolskiego spisu mityngów AA", by zobaczyć Jak wiele grup swoje spotkania ma przy kościołach w dawniejszych salkach katechetycznych. Z tego powodu zdarzają się również i nieporozumienia. Biorą się one stąd, że niektórzy księża nie rozumiejący specyfiki AA i na ten temat nic nie wiedzący, chcą te grupy traktować jako typowo religijne, na podobnych zasadach jak oaza, neokatechumenat, Odnowa w Duchu Świętym. Niejednokrotnie byłem arbitrem w tego typu sporach. Starałem się wówczas księżom tłumaczyć, czym jest tak naprawdę Ruch, a samych Aowców zachęcałem do większej otwartości w stosunku do duszpasterzy i próby zrozumienia ich myślenia. Zazwyczaj takie sprawy udawało się rozwiązać "środkami pokojowymi", a w wielu wypadkach dochodziło nawet do twórczej współpracy przy zachowaniu autonomii każdej ze stron.
     Z tym, co wyżej napisałem, wiąże się następny element wyróżniający Ruch AA w Polsce. Są to mianowicie Msze św. rozpoczynające obchody jubileuszowe, "urodziny" grup. Wiele razy byliśmy, jako bracia pracujący w OAT, zapraszani na tego typu uroczystości, często w bardzo odległe zakątki kraju. Oprawę liturgiczną takich Mszy przygotowują zazwyczaj sami alkoholicy, jest także czas na świadectwo o drodze do trzeźwienia. Warto tu zaznaczyć, że Msze św. lub spotkania z duchownymi stały się nieodłącznym punktem programu także spotkań ogólnopolskich. Niezapomniane wrażenie wywarła na mnie Msza św. odprawiona w katedrze wawelskiej na zakończenie Kongresu AA, a także Msze św. odprawione w hali sportowej warszawskiej AWF gdzie odbywał się Zlot Radości AA.
     Niewątpliwie jednak największym fenomenem jaki stworzył Ruch AA w Polsce, ośmielę się twierdzić, że na skalę światową, są dni skupienia i modlitwy. Początek tym spotkaniom dała poznańska grupa AA "Ster" w roku 1986 właśnie w Zakroczymiu, a potem podobne spotkania zaczęły odbywać się w różnych częściach kraju, najczęściej w domach rekolekcyjnych. Spotkania te nie odbywają się regularnie, a zależy to od inicjatywy samych alkoholików. Zauważamy jednak, że coraz więcej jest takich miejsc, gdzie te spotkania się odbywają. Wskażę tylko na niektóre, gdzie alkoholicy szukają oparcia w Bogu dla swojej trzeźwości. Są to: Rybnik - Chwałownice, Swarzewo koło Pucka, Krzeszów koło Jeleniej Góry, Markowice koło Inowrocławia, Leśna Podlaska, Sikórz koło Płocka, Krynica Morska, Gostyń, Góra św. Anny, Tenczyn koło Krakowa, Gietrzwałd.
     W wielu takich spotkaniach bracia z Zakroczymia uczestniczyli i służyli pomocą duszpasterską. Cieszymy się, że zakroczymski model znalazł tak wielu naśladowców. To dowód, jak bardzo ważny w drodze do trzeźwości jest fundament duchowy, a jednocześnie szukanie tych ludzi, którzy mogliby do Boga przybliżyć. Musimy również pamiętać o dwóch dorocznych wielkich spotkaniach, jakie odbywają się w sanktuariach maryjnych: Częstochowie i Lichemu. Gromadzą one zawsze rzesze AA. Sądzę, że jest to echo naszej katolickiej tradycji, w której pielgrzymki do Częstochowy lub do innych lokalnych sanktuariów były mocno wpisane w życie ludzi wierzących. Stąd i u alkoholików bierze się chęć uczestniczenia w takich pielgrzymkach. Wielu z nich pamięta zapewne również i o tym, że ich trzeźwość zaczynała się w pielgrzymiej drodze do Częstochowy w miesiącu sierpniu, kiedy to na Jasną Górę podążają doroczne pielgrzymki diecezjalne.
     Tych kilką faktów, jakie wyżej przytoczyłem pozwalają nam dostrzec specyfikę polskiego Ruchu AA. Uważam, że jest ona czymś bardzo potrzebnym i nie warto z nią walczyć w imię czystości idei AA. Oczywiście należy pamiętać, by Ruch AA nie stał się kolejnym ruchem religijnym, bo przecież nie taki jest Jego cel, ale nie można również "wylewać dziecka z kąpielą", tylko dlatego że komuś na tym etapie Jego religijnej świadomości nie bardzo podoba się trwanie przy Bogu. Widzę, jak wiele energii niepotrzebnie tracimy na jałowe dyskusje i próżne spory, gdy w tym czasie można zrobić coś naprawdę dobrego.
     Niech świadomość o tych charakterystycznych cechach polskiego AA nam towarzyszy i będzie chlubą na różnego rodzaju spotkaniach międzynarodowych, a nas zachęcą do ciągłego wysiłku w poszukiwaniu tego, co służy trzeźwieniu nas wszystkich.

Br. Krzysztof Kościelecki OFMCap

do spisu treści
Copyright by OAT 2000


CZYTELNICY PISZĄ

Abstynencja czy trzeźwość?

     Uprzejmie proszę o publikację poniższego tekstu. Jestem abstynentem dobrowolnym - od 4,5 roku - członkiem Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Od kilku lat pracuję społecznie w Bractwie Trzeźwości im. św. Maksymiliana Kolbego przy Klasztorze o. Kapucynów w Łomży - działam w zakresie profilaktyki przeciwalkoholowej i przeciwnikotynowej (24 lata nie palę) na rzecz dzieci i młodzieży oraz trzeźwości dorosłych. Intryguje mnie i niepokoi jednocześnie brak jednoznaczności w używaniu określeń: abstynencja i trzeźwość. Często używa się ich zamiennie, co moim zdaniem służy niedobrze, szczególnie profilaktyce. Nawet gremium skupiające głównie abstynentów - trzeźwiejących alkoholików - działające w Łomży przyjęło nazwę "Zdrowie-Trzeźwość", co kojarzy mi się z czasopismem o tej samej nazwie z minionej epoki. Abstynencja czy trzeźwość? Określenia kryjące w sobie różną treść i mające różne znaczenie. W praktyce bardzo ważny, lecz pomijany dylemat. Dlaczego?
     Słowo "abstynencja" pochodzi od łacińskich słów: "abstinere - powstrzymać się, albo "abstinentia" - wstrzemięźliwość, powściągliwość. Łacińskie powiedzenie "sustine at abstine" oznacza - wyrzekać się (czegoś). A więc abstynencja to nieużywanie wszelkich napojów alkoholowych z tzw. napojami bezalkoholowymi włącznie (np. piwo, które zawiera alkohol!).
     Słowo "trzeźwość" w "Słowniku Języka Polskiego" pod red. prof. Mieczysława Szymczaka i pod red. prof. Witolda Doroszewskiego, które pochodzi od przymiotnika trzeźwy, oznacza: "nie będący pijanym", "kierujący się rozumem", "trafnie oceniający sytuację", "mający trzeźwy pogląd na życie". Również dr Tadeusz J. Krzyszowski stwierdza, że potocznie przez "trzeźwość" rozumie się picie napojów alkoholowych, ale nie upijanie się. Picie napojów alkoholowych zawsze grozi, co najmniej, pijaństwem, a w konsekwencji uzależnieniem od alkoholu (np. piwa). Uważam, iż bezpieczniejsze jest rozumienie pojęcia "trzeźwość" jako używanie napojów alkoholowych w bardzo małych ilościach i bardzo rzadko, i dotyczy to osób dorosłych - po 21 roku życia. 100% bezpieczeństwo przed uzależnieniem się od alkoholu daje abstynencja dobrowolna, wynikająca z pobudek religijnych, patriotycznych, społecznych czy ekspiacji itp. Inaczej jest z abstynencją np. trzeźwiejących alkoholików, która służy im do ratowania zdrowia, a niekiedy życia, lub z abstynencją obowiązkową. Używanie słowa trzeźwość do ludzi z chorobą alkoholową jest niebezpieczne i raczej nieodpowiednie. Jeśli uznajemy alkoholizm jako chorobę ciała, umysłu i ducha, to chorobę tę należy leczyć, a osoba chora będzie zdrowieć.
     W kontekście powyższych rozważań niezrozumiałe są powiedzenia: "picie kulturalne", "picie umiarkowane", "picie bezpieczne" itp., które są złudnymi przeświadczeniami i niektóre osoby prowadzą, w prostej linii, do uzależnienia -choroby alkoholowej. Ponadto moim zdaniem, niewłaściwym jest mówienie - "picie alkoholu". Pijemy: wodę, mleko, herbatę, soki, napoje orzeźwiające itp. Alkoholu używamy, gdyż jest zaliczany do używek - substancja chemiczna zaliczona do narkotycznych. Używkami są też ocet, pieprz, sól, keczup itp. i w odniesieniu do nich nie mówimy, że pijemy np. ocet, czy jemy np. pieprz - używamy ich. Jest to bardzo istotne i moim zdaniem, ma ogromny wpływa na naszą chorą polską obyczajowość.
     Poprzez zwrócenie uwagi na powyższe kwestie związane z abstynencją i trzeźwością, oczekuję publicznej dyskusji na wywołany temat. W obliczu zalkoholizowania polskiego społeczeństwa i bezpośredniego zagrożenia alkoholizmem dzieci i młodzieży niezbędne są natychmiastowe, szeroko zakrojone działania profilaktyczne. Już trzeba krzyczeć, że Naród topi się w morzu alkoholu. Również nieletni a nawet dzieci! Dostrzegam przesłanki rozmyślnego alkoholizowania dorosłych, młodzieży i dzieci.
     Reasumując rozważania uważam że:
- Abstynenci to liderzy trzeźwości.
- Trzeźwość to droga do abstynencji dobrowolnej (w czas podjętej) tej większości dorosłego społeczeństwa, która używa alkoholu w sposób określony wyżej.

PS. Zadeklarowanie abstynencji okresowej nie zawsze świadczy o jej dobrowolności, szczególnie w sytuacji, gdy nie dotrzymuje się złożonej przysięgi, albo zaraz po jej wypełnieniu osobnik uzupełnia alkohol w organizmie. Nieważne jest, że znowu podejmuje okresową abstynencję. Taka sytuacja może już świadczyć o chorobie alkoholowej.

Mgr Witold Mucharski
18-403 Łomża
ul. Malachowskiego 9/29
do spisu treści
Copyright by OAT 2000


ZE ŚWIATA

Banalizacja aborcji

     Mija właśnie ćwierć wieku od uchwalenia przez francuski parlament ustawy, która znosiła karalność aborcji w ciągu sześciu pierwszych tygodni ciąży. Prawo przygotowane przez Słmone Veil z Partii Socjalistycznej ujrzało światło dzienne 17 stycznia 1975 roku. Kilka miesięcy wcześniej władze postanowiły, że ubezpieczalnie będą zwracać pieniądze za zakup środków antykoncepcyjnych, nota bene dopuszczonych do powszechnej sprzedaży zaledwie 7 lat wcześniej. Młodzież może je odtąd otrzymywać nawet za darmo i bez zgody rodziców, np. w centrach planowania rodziny. W 1982 roku postanowiono, że będzie można uzyskać zwrot kosztów za przerwanie ciąży. Od 7 lat utrudnianie wykonania aborcji jest uznawane za przestępstwo (i rzeczywiście zdarzają się procesy sądowe...), w czym paradoksalnie pomogli sami obrońcy życia, stosujący niekiedy niezgodne z prawem metody działania, jak np. wtargnięcia do klinik aborcyjnych.
     Jakby jeszcze tego było mało, w 1999 roku rząd zapowiedział zmianę ustawy z 1975 roku. Proponuje się wydłużenie okresu, w którym można dokonać skrobanki, z pierwszych sześciu tygodni ciąży do ośmiu. Jednocześnie zdecydowano, że szpitale będą musiały być gotowe do dokonywania aborcji. Dotąd bowiem tylko w połowie szpitali można było pozbyć się nie narodzonego dziecka, w związku z czym trzeba było na wykonanie "zabiegu" czekać w kolejce. Kto czekać nie chciał lub nie mógł (bo np. mijało już ustawowe sześć tygodni ciąży), musiał się zwracać do prywatnych klinik aborcyjnych, a za korzystanie z ich usług nie otrzymuje się zwrotu wydanych pieniędzy. Obecnie dyrektorzy szpitali mają obowiązek zapewnić wykonywanie aborcji przez podległe im służby ginekologiczne. "Dostęp do dobrowolnego przerywania ciąży" w szpitalach musi być zagwarantowany" - ogłosiła minister pracy i spraw socjalnych Marunę Aubry. Ponadto, według jej projektu, również 16-letnie dziewczyny, mimo iż niepełnoletnie, będą mogły bez wiedzy i zgody własnych rodziców prosić o aborcję dziecka, które w sobie noszą.
     Co ciekawe, mimo wprowadzania takich udogodnień w zabijaniu niechcianego, a już poczętego życia, aborcja wcale nie jest uważana we Francji za godną polecenia. Władze starają się zapobiegać przerywaniu ciąży przez propagowanie antykoncepcji, dążąc w ten sposób do tego, aby w ogóle nie dochodziło do nie planowanych poczęć. Mimo powszechnego uciekania się do antykoncepcji, liczba aborcji wcale nie zmniejszyła się w sposób zadowalający: spadła jedynie z 250 tyś. w 1976 roku do 220 tyś. w 1994 roku.
     Mimo to, chcąc doprowadzić do zmniejszenia liczby aborcji, minister Martine Aubry postanowiła rozpocząć szeroko zakrojoną kampanię informacyjną propagującą środki antykoncepcyjne. Przyświeca jej idea powiązania antykoncepcji ze swoiście pojmowanym rozwojem osoby: chodzi o to, aby nikt nie musiał wybierać między strachem wynikającym z ryzyka niechcianej ciąży a właściwym każdemu dążeniem do przyjemności. Kampania ta Jest, zdaniem pani minister, tym bardziej konieczna, że dotychczas, w związku z zagrożeniem ze strony AIDS, zachęcano głównie do korzystania z prezerwatyw, które są - o czym wiedzą nie tylko specjaliści - jednym z najmniej skutecznych środków zapobiegania poczęciu. Zauważają też, że walka na rzecz antykoncepcji, która teoretycznie - przy właściwym z niej korzystaniu - czyniłaby aborcję niepotrzebną, wbrew intencjom inicjatorów w praktyce wzmacnia nastawienie proaborcyjne. Antykoncepcja, której zadaniem ma być świadome i planowane poczynanie dzieci, sprzyja jednocześnie tendencji do nieakceptowania porażek w tej dziedzinie. Nieskuteczość w zastosowaniu jakiejś metody zapobiegania poczęciu skłania niemal automatycznie do skorzystania z aborcji - obie metody bowiem wynikają z niezgody na przyjęcie dziecka. Paradoksalnie więc antykoncepcja może wzmacniać pokusę uciekania się do zabójstwa nie narodzonych.
     Francuzi wiążą dziś duże nadzieje z tzw. pigułką jutra, która jest dostępna w aptekach bez recepty od sierpnia 1999 roku. Eufemistycznie określają ją mianem środka nieantykoncepcyjnego i nieaborcyjnego, choć faktycznie - nie dopuszczając do zagnieżdżenia się zapłodnionego już jaja - ma ona charakter aborcyjny. Żywią nadzieję, że używanie tej metody doprowadzi do drastycznego spadku klasycznych aborcji, zwłaszcza wśród nastolatek, gdyż wystarczy zażyć "pigułkę jutra" w ciągu 72 godzin następujących po stosunku seksualnym - i sprawa wydaje się załatwiona.
     Przed kampanią na rzecz upowszechniania antykoncepcji ostrzegają francuscy biskupi. Rzecznik episkopatu, ks. Stanislas Lalanne, stwierdził wprost, że lepiej by wykorzystano przeznaczone na nią 20 min franków (13 min zł), organizując kampanię uwrażliwiającą społeczeństwo na znaczenie tworzenia rodziny. Tymczasem podjęto doraźną akcję, w której zupełnie został pominięty międzyosobowy wymiar seksualności.
     Odnosząc się do aborcji, rzecznik francuskiego episkopatu wskazał, że nie można mówić o prawie kobiety do przerwania ciąży, gdyż wchodzi się wtedy w logikę prawa do dysponowania życiem drugiego człowieka. Bez względu na to, czy aborcja będzie dopuszczalna prawnie w szóstym czy ósmym tygodniu, pozostanie ona czynem bardzo poważnym z moralnego punktu widzenia. Nie wszystko bowiem, co legalne, jest dopuszczalne moralnie. Tymczasem zmiana dotychczasowego i tak bardzo liberalnego prawa, a także dostępność "pigułki jutra" może doprowadzić do sytuacji, w której uciekanie się do aborcji stanie się praktyką wręcz banalną.

Paweł Bieliński

do spisu treści

Copyright by OAT 2000