![]() Strona główna
Trzeźwymi bądźcie |
"Trzeźwymi bądźcie" nr 2/2008
Wstęp, Jan Karczewski OFMCap * Problemy alkoholowe i abstynencja * Pozwólmy się obdarować, Jan Karczewski OFMCap * Apostoł Trzeźwości * Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki
Pozwólmy się obdarowaćJan Karczewski OFMCap
Każdy może znaleźć Rozpoczyna się kolejny rok historii świata i naszej historii. Stojąc na granicy czasu, być może oglądamy się wstecz, rozpamiętując to, co było, na nowo przeżywając radości i smutki płynące z minionych wydarzeń. Patrzymy w przyszłość, wierząc, że będzie lepiej. Nie zapominamy jednak o miejscu, w którym dokonuje się owo rozmyślanie nad przeszłością i przyszłością. Tym miejscem jest DZIŚ. W nim zbiegają się nasze doświadczenia przeszłości i stąd wyruszamy w przyszłość. W karnawałowym szumie zabaw trudno nam odkryć swoje DZIŚ. Przemysł rozrywkowy chce nas z niego wyrwać i przenieść w światy, których nie ma, światy wymyślone. Umiejętność zabawy, radość są bardzo potrzebne w życiu każdego człowieka. Dzięki nim uczymy się dystansu do siebie, odpoczywamy, tworzymy relacje z innymi. Zabawa jest częścią życia. Problem pojawia się wówczas, gdy życie staje się zabawą. Można wtedy bardzo zranić siebie i innych. Jak do tego nie dopuścić? Potrzeba nieustannie troszczyć się o to, co najważniejsze w życiu. Co jest najważniejsze? Każdy z nas ma za zadanie poszukiwać odpowiedzi na to pytanie. Żeby je odnaleźć potrzebna jest nam CISZA. Niejednokrotnie słuchałem wrażeń osób, które przyjeżdżają do naszego ośrodka. Byli zaskoczeni tym, jak inny jest świat za klasztornym murem. Słyszeli dobiegający gwar ulic, a jednak doświadczali przedziwnej ciszy, która dotyka serca. Cisza to przestrzeń, w której można odkryć to, co najważniejsze w naszym życiu, czyli Wolę Bożą wobec nas. Właśnie dlatego nie ma jednej odpowiedzi na pytanie o to, co najważniejsze. Jeżeli bowiem powiemy, że jest nią Boża Wola czy też miłość, to jednak sposób, w jaki ma się konkretnie ona wyrażać w życiu każdego z nas jest do odczytania przez każdego z nas osobiście. Trzeba zamknąć usta i otworzyć serce na Boże Słowo. W wydanym przez nasz ośrodek kalendarzu na 2009 rok, na jego pierwszej stronie, możemy ujrzeć wizerunek anioła, który palcem dotyka swoich ust, a drugą ręką, wzniesioną do góry, mówi niejako: "Zamilczcie! Słuchajcie!". Dla wielu ośrodek nasz jest miejscem, gdzie można znaleźć ciszę - warunek usłyszenia delikatnego głosu Boga. Potrzeba jeszcze wiary, aby przyjąć, wprowadzić w życie to, co On do nas mówi. Kapitalnie w tym kontekście brzmi rada australijskiej błogosławionej Marii Mac-Killop: "Uwierz w to, co Bóg szepce ci do ucha". Ten kto szepce do ucha jest kimś bliskim, szept brzmi w ciszy, szept dociera bardziej do serca niż krzyk. Pragniemy, aby zakroczymski ośrodek był miejscem, w którym Bóg szepce do ucha każdego, kto tylko zechce Mu wierzyć i Go słuchać. Dlatego też pragniemy poszerzyć naszą ofertę o nowy rodzaj spotkań rekolekcyjnych. Będą to "rekolekcje ciszy". W ich trakcie będzie czas na wspólne przeżywanie liturgii, adoracja Najświętszego Sakramentu, praca z Pismem Świętym, słuchanie Słowa Bożego, możliwość skorzystania z sakramentu pokuty. Wszystko to zanurzone niejako w ciszy, bez zbędnych rozmów przy posiłkach, w pokojach. Zapraszamy wszystkich, którzy chcą słuchać tego, co Pan chce im szeptać do ucha. Pierwsze tego typu spotkanie odbędzie się w białym tygodniu: od 16 do 19 kwietnia. Zakończy się Świętem Miłosierdzia Bożego. Rekolekcje odbędą się w niedawno wyremontowanym pierwszym budynku OAT, gdzie w kaplicy króluje Jezus Miłosierny w swoim wizerunku z Wilna. Mamy nadzieję, że także nasza nowa inicjatywa wpisze się w program duszpasterski Kościoła w Polsce, który w roku liturgicznym 2008/2009 brzmi: Otoczmy troską ŻYCIE. Dla wszystkich ruchów i działaczy trzeźwościowych program ten oznacza zintensyfikowanie swoich działań, wszak troska o trzeźwość jest troską o życie. Brak trzeźwości - tej w odniesieniu do alkoholu - niesie śmierć w różnych wymiarach. Zazwyczaj uważa się, że najgorszą konsekwencją niewłaściwe go używania (a więc nadużywania) alkoholu jest popadnięcie w uzależnienie. Okazuje się jednak, że to tylko (albo aż) jeden z wielu skutków. Iluż bowiem nie uzależnionych, ale pod wpływem alkoholu, ginie w wypadkach samochodowych, popełnia przestępstwa, czasami doprowadzając do czyjejś lub swojej śmierci - jeżeli nie fizycznej to duchowej. Ileż śmiertelnego zła dzieje się na tzw. imprezach, gdzie alkohol zwalnia hamulce wstydu i doprowadza do wielu tragedii młodych ludzi. Ostatecznie złe używanie alkoholu sprawia, że gubi się miłość w naszych rodzinach. Powstaje błędne koło - nietrzeźwi rodzice (w szeroko pojętej nietrzeźwości, a wiec w odniesieniu do alkoholu, pracy, zabawy itd.) sprawiają, że ich dzieci, głodne miłości, gubią się w tym świecie. Chcąc zapełnić w sobie pragnienie miłości, tracą siebie, swoje życie, niejednokrotnie popadając w różne uzależnienia lub popełniając tragiczne w skutkach błędy. Zadaniem każdego, kto pragnie być apostołem trzeźwości zdaje się być troska o trzeźwość, której sercem jest MIŁOŚĆ. Tak rozumiana trzeźwość - a więc życie budowane na miłości - może stać się polem działania każdego człowieka na miarę swoich możliwości. Jedni mogą to czynić modlitwą, darem swego cierpienia, choroby, dobrowolną abstynencją. Inni dołączą do tego swoje działanie oparte o wiedzę z zakresu problemów alkoholowych. Jeszcze inni - troszcząc się o własną trzeźwość, podnosząc się z choroby alkoholowej, aby z miłością służyć życiu w swoich bliskich. Każdy może znaleźć swoje miejsce i spotkanie w naszym ośrodku. Zapraszamy, abyśmy kształtując tu swoje umysły, sumienia i serca budowali nowe pokolenie chrześcijan. Do tego wzywał papież Benedykt XVI wszystkich młodych zebranych na Światowych Dniach Młodzieży w Sydney w 2008 roku: "Nowe pokolenie chrześcijan, umacniane przez Ducha Świętego i czerpiące z bogatej perspektywy wiary, winno uczestniczyć w budowaniu świata, w którym życie - dar Boży - nie będzie odrzucane nie będzie budziło lęku, postrzegane jako zagrożenie i niszczone, lecz przyjmowane szanowane i pielęgnowane. Będzie to nowa epoka, w której miłość nie będzie chciwa i egoistyczna, lecz czysta, wierna i prawdziwie wolna, otwarta na innych, szanująca ich godność, dbała o ich dobro, promieniująca radością i pięknem. Nowa epoka, w której nadzieja uwolni nas od płytkości, apatii i koncentracji na sobie, które przytępiają nasze dusze i zatruwają relacje między ludźmi"1. Otoczyć opieką życie to - w najgłębszym sensie - żyć wiarą, nadzieją i miłością. Cóż to jednak znaczy - żyć wiarą nadzieją i miłością? Najpierw umieć je przyjąć, zaczerpnąć ze źródła, którym jest Dobry Bóg, pozwolić obdarować się tymi skarbami. Dobrze znamy słowa św. Pawła z Hymnu o miłości - "Teraz więc trwają wiara, nadzieja i miłość - te trzy. Z nich zaś największa jest miłość". Miłość, która jest darem Boga ma konkretne imię - MIŁOSIERDZIE. Pozwólmy się nim obdarować, nie ma nad nie nic większego. W imieniu wszystkich duchownych i świeckich pracowników OAT życzę, aby rozpoczynający się Nowy Rok 2009 był dla każdego z Was - drodzy Czytelnicy - doświadczeniem największej łaski - Miłości Miłosiernej. Niech ona wzbudzi w Was pragnienie służby życiu poprzez apostolat trzeźwości. Jan Karczewski OFMCap
NARODZONA NA NOWO Matka pragnęła mego przyjścia na świat, mimo że mój ojciec tego nie chciał.
Odszedł zanim się urodziłam. Podobno musiała oddać mnie na wychowanie babci. Była babcia, chory na raka dziadek
oraz pewien wujek... Z relacji rodzinnych wiem, że wujek wyciągał ręce w moim kierunku, darząc mnie dotykiem, nie
tyle niestosownym, co w najwyższym stopniu zakazanym w stosunku do dziecka. A byłam wtedy niemowlęciem. Pamiętam,
że w zakazany sposób dotykał mnie i później, gdy miałam lat kilka. Inny wujek zmuszał mnie do dotykania jego w sposób
zakazany. W wieku trzech lat zamieszkałam z mamą, poszłam do przedszkola. Bywało, że zostawałam w przedszkolu do późna.
Gdy wszystkie inne dzieci już poszły do domu, wreszcie przychodziła moja mama. Pijana. Gdy miałam 7 lat, mama wyszła za
mąż. Za alkoholika. Czasy szkoły podstawowej to dla mnie życie w chaosie, napięciu i najtrudniejszych do zniesienia -
strachu i lęku. Ciągle myślałam, czy matka wróci po pracy do domu trzeźwa, czy pijana. Nie wiedziałam, w jakim stanie
wróci ojczym. Były kłótnie, awantury, bójki. D. Warszawa, 28 października 2008 |
|