Strona główna

Trzeźwymi bądźcie
 numer 1/2009
 numer 2/2009
 numer 3/2009
 numer 4/2009
 numer 5/2009
 numer 6/2009

okładka"Trzeźwymi bądźcie" nr 6/2009
SPIS TREŚCI

Wstęp, Krzysztof Kościelecki OFMCap

* Problemy alkoholowe i abstynencja *

Małżeństwo, krzywda i obrona, ks. Marek Dziewiecki
Strategiczno-strukturalna psychoterapia uzależnienia, Jerzy Piotr Marciniak
Terminarz Ośrodka Apostolstwa Trzeźwości na rok 2010
Spostrzeżenia. Góry, Anna Janik-Szewczyk
Świadectwa. Jest wiarygodny, Tadeusz Pulcyn
Warto wiedzieć. O kościele "na Górce", T.P.
Wyznania małżonków. Dostałem od Boga dużo, Tomek
Refleksje wigilijne. Piękny czas, Anna Janik-Szewczyk
Co słychać w Internecie. Strony AA w Polsce, Magdalena Korzekwa
Dokumenty. Caritas in Veritate (fragmenty), Benedykt XVI
Z prasy. Trzeźwy jak Zakopane, Zbigniew Olejnik

* Apostoł Trzeźwości *

Wstęp, ks. Zbigniew Kaniecki
Homilia bp. Tadeusza Bronakowskiego wygłoszona w katedrze gorzowskiej z okazji "Marszu Rodziny dla Trzeźwości"
Modlitwa błogosławienia pomnika Mateusza Talbota, bp Piotr Libera

Studium psychologiczne

Strategiczno-strukturalna psychoterapia uzależnienia

Jerzy Piotr Marciniak

Psychoterapia nie prowadzi pacjenta
do zabezpieczenia przed problemami życiowymi.
Pozwala mu ona jedynie odzyskać kontrolę
nad swoimi problemami;
może nauczyć go takich umiejętności,
jeżeli ich dotychczas nie posiadał.

     Terapia to po prostu leczenie (gr."therapeia"). Z pojęciem tym kojarzone bywa jednak najczęściej podawanie leków, czyli różnych środków farmakologicznych, osobie, która cierpi z powodu określonych dolegliwości. W kręgu tak rozumianego leczenia mieszczą się również zabiegi chirurgiczne i różne inne. Chory poddawany takiemu leczeniu jest często wyłączony z codziennej aktywności zawodowej, itp. Wiedza i umiejętności lekarza niejako same "uwalniają" chorego od dolegliwości, bez wyraźnie aktywnego udziału z jego strony. Są jednak takie dolegliwości, które wymagają aktywnego włączenia się pacjenta w proces leczenia, co wymaga często ogromnego wysiłku, systematyczności, czasem determinacji. Jedną z takich form leczenia jest rehabilitacja, która wymaga dużego zaangażowania ze strony osoby potrzebującej pomocy. Takich form leczenia, gdzie przede wszystkim aktywna postawa człowieka chorego decyduje o powodzeniu całego przedsięwzięcia, jest więcej.

     Wspomniane wyżej formy oddziaływań leczniczych dotyczą przede wszystkim konkretnych miejsc organizmu ludzkiego, dotyczą namacalnych przyczyn dolegliwości cierpiącego człowieka. Te miejsca można na ogół zobaczyć, jakoś zmierzyć, czy też w sposób obiektywny określić. Są jednak takie dolegliwości, których przyczyn nie uda się tak po prostu zobaczyć, trudno, przynajmniej fizycznie, je zmierzyć czy precyzyjnie określić. Tym niemniej są one rzeczywistością, nie są jedynie tworem chorej wyobraźni. Można wprawdzie "zmierzyć" objawy tych dolegliwości, na przykład dokładnie określić natężenie przygnębienia czy lęku, ale nie daje się wziąć pod przysłowiowy mikroskop przyczyn depresji, niepokoju czy też wspomnianego lęku? Nie jest to bowiem "materia", która mogłaby znaleźć swoje miejsce w klasycznie rozumianym laboratorium, tkwi bowiem ona w przysłowiowej "innej bajce".

     Można co prawda przy pomocy leków likwidować dokuczliwe objawy "chorób duszy", ale niemal wyłącznie objawy. Przy czym leczenie wyłącznie objawów choroby tak naprawdę nie zadowala ani pacjenta, ani lekarza. Zatem, co zrobić z przyczynami tych objawów, które nie leczone za chwilę ponownie dadzą znać o sobie? Podając leki, można zdecydowanie poprawić nastrój chorego, na przykład na depresję, nie wystarcza to jednak do rozwiązania konkretnej trudnej sytuacji życiowej, która leży u podłoża tego problemu. Nie ma leków rozwiązujących trudne ludzkie sprawy. Tu trzeba innego leczenia. Jeszcze wyraźniej widać to w przypadku zaburzeń lękowych. Istnieją wprawdzie leki obniżające lub wręcz likwidujące na krótki czas lęk, czyli różne "uspokajacze". Są one jednak bardzo niebezpieczne, gdyż przyjmowane bez kontroli rozsądnego lekarza, mogą stać się przyczyną jeszcze większego nieszczęścia, mogą uzależnić.

     Człowiek próbujący rozwiązać swoje problemy życiowe i swoje wewnętrzne konflikty wyłącznie przy pomocy leków, staje się wkrótce lekomanem, czyli osobą uzależnioną od określonej substancji. Nie ma leków automatycznie rozwiązujących głęboko ukryte ludzkie zawiłości, bo lek jest "zbyt grubym" narzędziem do subtelnych zakamarów ludzkiej duszy. To jest inna "materia". Tu zaczyna się teren zastrzeżony niemal wyłącznie dla psychoterapii.
Treść niżej podanych artykułów jest próbą poszukiwania odpowiedzi na pytanie: na czym polega strategiczno-strukturalna psychoterapia uzależnienia? Najpierw wskaże się znaczenie psychoterapii w sytuacji kryzysowej, gdyż z taką mamy do czynienia, gdy osoby są uzależnione. Następnie przedstawi się podstawowe założenia strategiczno-strukturalnego modelu psychoterapii uzależnienia.

art. 1.
Znaczenie psychoterapii
w sytuacji kryzysowej


     Psychoterapia jest jedną z form leczenia, jego specyfiką jest to, że psychoterapeuta stosuje wyłącznie środki psychologiczne. Podstawowym narzędziem psychoterapii jest słowo, oprócz tego psychoterapeuta posługuje się mimiką, gestem, modulacją głosu, niekiedy wymownym milczeniem, umiejętnością zaangażowanego słuchania, atmosferą stwarzającą poczucie bezpieczeństwa i innymi podobnymi zachowaniami, które są wsparciem dla człowieka w trudnej sytuacji.
Obok tych "instrumentów" ("narzędzi") niezbędna jest oczywiście solidna wiedza psychologiczna. Są też różne szkoły i różne kierunki psychoterapii preferujące nieco odmienne podejście do człowieka. Wszystkie one jednak stawiają ten sam cel - pomoc człowiekowi w rozwiązywaniu jego trudnych problemów, z którymi sam sobie nie radzi.

     Człowiek jest jednością wielowymiarową. Doświadcza siebie w wymiarze fizycznym i psychicznym, społecznym i noetycznym. Wszystkie te wymiary mogą wpływać na człowieka, co ma swoje logiczne konsekwencje. Na przykład, cokolwiek się dzieje w sferze psychicznej, zwłaszcza jeżeli jest to trudne i trwa długo, znajduje względnie szybko swoje odbicie w organizmie biologicznym człowieka, zresztą podobnie i na odwrót. Stąd pojawiające się różnego rodzaju dolegliwości, których biologicznego źródła lekarz często nie jest w stanie wskazać, organizm jest biologicznie zdrowy. Funkcjonuje źle, bo czynności poszczególnych narządów są zakłócone "burzą" w sferze emocjonalnej. W takim przypadku najczęstszą diagnozą jest nerwica i w tym momencie zaczyna się teren przede wszystkim psychoterapii.

     Zadaniem psychoterapii jest właśnie dotrzeć do tych psychicznych źródeł, do przyczyn emocjonalnych burz, które leżą u podłoża zgłaszanych dolegliwości. Źródła te bywają głęboko ukryte, co sprawia, że nie łatwo jest do nich dotrzeć. Poza tym są one niejednokrotnie bardzo kłopotliwe, a nawet wstydliwe. W związku z tym szalenie trudno się do nich przyznać zwłaszcza przed samym sobą. Człowiek boi się konfrontacji z tak zaskakującą niekiedy prawdą, że przed tym ucieka, tłumacząc sobie, że to na pewno jakieś fanaberie, bądź nie chce dostrzec związku przyczynowego między tym kłopotliwym źródłem a zgłaszanymi dolegliwościami. Na tym polega pierwsza trudność psychoterapii, na tym jednak nie koniec. Psychoterapeuta jest jedynie swoistym przewodnikiem po tych skrzętnie skrywanych sprawach. Próbuje je pokazać i mówi, że one naprawdę są. I na tym kończy się najbardziej istotna rola psychoterapeuty.

     Z dorosłością i wolnością nieodłącznie związana jest odpowiedzialność za własne decyzje. I to jest kolejna trudność związana z psychoterapią. Osoba zgłaszająca się do psychoterapeuty powinna, w duchu dorosłej wolności i odpowiedzialności, sama zdecydować, co zrobić z zaistniałą sytuacją. Psychoterapia jest podstawową metodą leczenia duszy. Jest trudna, bo wymaga autentycznego zaangażowania ze strony człowieka, który się na nią zdecydował. Wymaga też sporej odwagi i dużo cierpliwości. Psychoterapeuta nie jest bowiem chirurgiem. Jego narzędzia niczego nie wycinają, tylko odsłaniają i pokazują to, co jest "chore", pozostawiając możliwość wyboru i decyzji "pacjentowi". Bez psychoterapii nie da się jednak naprawdę wyleczyć duszy.

     Poznanie siebie to bardzo trudne zadanie, łatwiej poznać otaczający świat, nawet wszechświat, niż siebie. Paradoksalnie prostsze wydaje się też poznanie drugiego człowieka, kogoś obok, niż siebie samego. Prawdziwe odkrywanie siebie wymaga nie tylko odwagi i uczciwości, ale też pewnego dystansu. Trudno tego dokonać samemu. Chcąc zobaczyć własną twarz, człowiek potrzebuje lustra. Swoistego "lustra" potrzebuje też, by poznać siebie. Czasem tym lustrem bywa jakieś zdarzenie, które pokazuje osobie i innym prawdę o niej samej. Tym lustrem najczęściej jest drugi człowiek, przyjaciel, spowiednik czy też jakaś osoba znacząca w sensie moralnym. Rolę lustra może pełnić też doświadczony psychoterapeuta lub prowadzona przez niego grupa terapeutyczna.

     Istotnym celem psychoterapii jest pozytywna dla człowieka zmiana. Nie można jednak konstruktywnie czegoś w sobie zmienić, nie poznawszy siebie prawdziwie. Warunkiem każdej korzystnej zmiany, zwłaszcza głębszej, jest poznanie własnego wnętrza, dostrzeżenie jego zakamarków bez retuszu i kamuflażu. Mowa tu o tak zwanym wglądzie emocjonalnym, czyli dostrzeżeniu nie tylko swoich prawdziwych cech, ale też motywów i ukrytych mechanizmów swoich zachowań. To nie jest łatwe. Trudno jednak wyobrazić sobie człowieka dojrzałego emocjonalnie, który byłby zupełnie pozbawiony znajomości siebie, albo też budował swoje życie na wymyślonym, nieprawdziwym obrazie siebie. Pod znakiem zapytania należałoby też postawić czyjeś nawrócenie, czy jakąkolwiek ważniejszą przemianę, gdyby nie było to poprzedzone zobaczeniem swojego prawdziwego wnętrza.

     Człowiek nie może uciec od siebie, dlatego lepiej i bezpieczniej dla niego, ale też i dla innych, jest być "sobie znanym" niż "sobie nieznanym". Jeszcze gorszą rzeczą jest pozostawanie w nieprawdziwym, bardzo zafałszowanym wyobrażeniu o sobie. Taki krzywy obraz siebie bywa często źródłem wielu bardzo trudnych problemów. W takiej sytuacji relacje z innymi wydają się wyłącznie zagrażające, człowiek czuje się niemal osaczony przez tych, którzy go otaczają, a tymczasem rzeczywista przyczyna tych powikłań jest w nieprawdziwie widzianym wnętrzu "osaczonego". Przyglądając się sobie w krzywym zwierciadle, człowiek zupełnie nie potrafi zrozumieć swoich powikłanych spraw i relacji, a tym bardziej ich rozwiązać. Jedyną skuteczną - choć nie łatwą - drogą do ich zrozumienia i rozwiązania staje się poznanie siebie, swojego wnętrza takiego, jakie ono jest.

     Akceptacja siebie jest ważnym i wartościowym czynnikiem sprzyjającym rozwojowi osobistemu i efektywnemu uczestnictwu w świecie. Akceptacja siebie oznacza pozytywny stosunek dla całej osoby i gotowość do świadomego kontaktu z tym wszystkim, co istnieje i co pojawia się we własnych uczuciach, pragnieniach myślach i czynach. Akceptacja siebie nie wyklucza możliwości dostrzeżenia własnych błędów i wad. Ułatwia natomiast zobaczenie ich prawdziwych rozmiarów i kształtów. Często jednak świadomość autentyczności własnych działań jest niewielka lub zgoła znikoma. Jest wtedy tak, jak gdyby zanikła lub nie rozwinęła się jeszcze zdolność do rozróżnienia między tym, co ważne, a tym, co nie istotne, między tym, co prawdziwe, a tym, co sztuczne, między tym, co własne i autentyczne, a tym, co obce. Utrudnia to prowadzenie jakichkolwiek poszukiwań dotyczących własnej osoby. Przypomina stan zawieszenia w nieco mglistej próżni, w której wykonuje się ruchy sterowane zewnętrznymi zaleceniami, nakazami i zakazami lub przypadkowymi impulsami czy też utrwalonymi nawykami.

     Człowiek zanurzony w tak przebiegającą egzystencję, mimo że codziennie odczuwa przyjemności i przykrości, w niewielkim tylko stopniu ma poczucie, że jest autorem swojego życia. Nie czuje wtedy, że "naprawdę żyje". Niektórzy ludzie, aby uzyskać takie poczucie, sięgają po rozrywki przynoszące tzw. silne wrażenia lub inne namiastki "życia w pełnym wymiarze". Jest wiele powodów, dla których świadomość samego siebie nie rozwija się w pełni lub zawęża i nie obejmuje swym zasięgiem ważnych spraw w życiu człowieka. Wycofywanie się z pełniejszej realizacji własnych możliwości nie jest prawie nigdy rezultatem świadomego wyboru człowieka. Nawet wtedy, gdy ludzie stają się świadomi zaprzestania własnych poszukiwań, przyczyn tego stanu upatrują w zewnętrznych okolicznościach i niezmiennych zasadach życia. Tymczasem każdy człowiek może coś zrobić dla siebie w tym zakresie, jeżeli potrafi sięgnąć pełniej do zasobów i źródeł, które są zawarte w nim samym. Trzeba jednak pamiętać, że często na drodze do tego wzniesione zostały potężne lub dokuczliwe przeszkody w postaci własnego zwątpienia, niewiary, niechęci do samego siebie.

     Postrzeganie siebie jako istoty słabej, obarczonej winą i godnej potępienia jest przejawem braku szacunku do siebie, ale przede wszystkim jest wynikiem myślenia uzależnionego. Ludzki otumaniony umysł, pogrążony w myśleniu uzależnionym mówi człowiekowi, że jest samotny w okrutnym, przykrym i pozbawionym miłosierdzia świecie. Myślenie uzależnione nigdy nie zapewnia trwałego spokoju umysłu i powoduje irracjonalne poglądy, myśli i negatywne opinie na własny temat. Powoduje również, że wielu ludzi poszukując ulgi, sięga po alkohol lub inne narkotyki, popada w uzależnienie. Myśląc w sposób uzależniony, człowiek wierzy, że przeszłość jest składem amunicji służącej do potępienia siebie i innych. Bez przerwy rozpamiętuje błędy, które w przeszłości popełnił sam oraz które popełnili inni ludzie. Konstruuje "bomby winy" wybuchające raz po raz w nim samym i wokół niego. Pomocą w doznaniu spokoju umysłu, przerwaniu błędnego koła, może być znalezienie osoby lub grupy wsparcia, z którą można porozmawiać o przeżywanych uczuciach i obawach. Doświadczenie pokazuje jednak, że najbardziej pomocna w tym względzie jest terapia uzależnień, gdzie osoba może nauczyć się zaufania i mówienia o sobie.

     Dla przebiegu psychoterapii istotne znaczenie ma orientacja teoretyczna psychoterapeuty, formułowane przez niego cele psychoterapii i dobierane techniki dla osiągnięcia tych celów. Największe szanse powodzenia ma taka psychoterapia, która integruje w sobie techniki różnych szkół terapeutycznych. Terapia będąca metamodelem psychoterapeutycznym opierającym się na metateorii dotyczącej psychopatologii.

     Do miana takiego zintegrowanego modelu terapii pretenduje strategiczno-strukturalny model psychoterapii, którego teoretyczne podstawy stanowi opisywana wcześniej psycho-bio-społeczna metateoria. Uważa się tak, gdyż poprzez odwoływanie się do kilku dotychczasowych szkół psychoterapeutycznych, pomaga ona ludziom uzależnionym w stawaniu się świadomymi aktualnych schematów i tendencji do działania, które wpływają na ich przeżycia oraz łączy właściwe symbole z ich przeżyciami.

     W następnym artykule niniejszego paragrafu przedstawione zatem zostaną podstawowe założenia strategiczno-strukturalnego modelu psychoterapii. Artykuł ten będzie więc próbą udzielenia odpowiedzi na pytanie: jakie są podstawowe założenia strategiczno-strukturalnego modelu psychoterapi, która zakłada pomoc człowiekowi uzależnionemu?

art. 2.
Podstawowe założenia
strategiczno-strukturalnego
modelu psychoterapii


     Psychoterapia nie prowadzi do zabezpieczenia pacjenta przed konfliktami i problemami życiowymi, są one bowiem wpisane w naturę istnienia człowieka. Pozwala ona jedynie pacjentowi odzyskać kontrolę nad swoimi problemami, a także odzyskać utraconą zdolność do rozwiązywania trudności i konfliktów albo nauczyć go takich umiejętności, jeżeli ich dotychczas nie posiadał. Uwalniając się od uczuć i nieadekwatnej wiedzy związanej z własną przeszłością, z własną osobą i doświadczeniami interpersonalnymi pacjent uczy się dostrzegać, że mogą istnieć różne sposoby rozwiązywania własnych problemów. Uczy się, że dokonywanie wyborów między tymi sposobami zależy od niego. Uczy się, że rezygnacja z nierealistycznych celów życiowych, rezygnacja z zaspokojenia potrzeb niemożliwych do zrealizowania, to także są sposoby rozwiązywania trudności. Rezygnacja nie musi być źródłem frustracji i smutku.

     Psychoterapia jest procesem przebiegającym przez określone fazy, charakteryzuje się odmiennymi oddziaływaniami terapeutycznymi i odmiennymi warunkami relacji terapeutycznej, dzięki którym pacjent potrafi adekwatnie rozpoznać własne potrzeby, własne pragnienia, własne cele życiowe - dostrzega je i jest ich świadom nawet wtedy, gdy ich nie akceptuje. Odzyskuje nadzieję na powrót do realności swojego istnienia, niosącego sukcesy i porażki, radości i cierpienia. Jednak powrót do realności, do "trzeźwego" trybu życia w sytuacji niektórych pacjentów, zwłaszcza tych borykających się z uzależnieniami, jest procesem trwającym w pewnych aspektach do końca życia. Istotą tego procesu jest taka przemiana sytuacji egzystencjalnej oraz postępowania konkretnej osoby, aby ta powstrzymywała się od sięgania po środek uzależniający nie tylko ze strachu, że nie potrafi na przykład spożywać alkoholu w sposób kontrolowany, lecz dlatego, iż umie już radzić sobie "na trzeźwo" ze swoimi emocjami i sytuacją życiową.

     Poszukiwanie skutecznych metod leczenia uzależnień ma już dość długą historię. Od ponad stu lat trwają starania opracowania profesjonalnej, skutecznej pomocy osobom uzależnionym. Początkowo większość tych prób, zarówno opartych na moralizatorstwie, psychoanalizie i metodach farmakologicznych, okazała się nieskuteczna w odniesieniu do większości uzależnionych. Od tego czasu, podobnie jak w odniesieniu do innych zaburzeń psychicznych, obserwuje się "wahadłowo" zmieniające się poglądy i dominujące postępowanie wobec osób uzależnionych. Te zmiany koncepcji etiologii i leczenia uzależnień uwarunkowane były zarówno postępami wiedzy biologiczno-medycznej, psychologicznej i socjologicznej, jak i zmieniającą się ogólną atmosferą społeczną, kulturową i innymi czynnikami antropologicznymi. Pierwsze próby farmakologicznego leczenia uzależnień były nieudane, choć u części osób zmniejszała się intensywność stosowania środka uzależniającego. W okresie międzywojennym w USA, a po II wojnie światowej i w Europie, zaczęły święcić tryumf metody oparte na ideologii ruchu Anonimowych Alkoholików i różnych formach psychoterapii grupowej. Wyparły one metody farmakologiczne do czasu coraz większego zainteresowania behawioryzmem i szczególną jego formą, teorią wyuczania zachowań.

     W myśl tej teorii, alkoholizm jest wyuczonym zachowaniem spowodowanym powtarzaniem czynności, które przynoszą przyjemne doznania, takie jak: euforia, działanie przeciwdepresyjne i przeciw lękowe, łatwość nawiązywania kontaktów społecznych. Behawioryści wychodzili z założenia, że aby pacjent "odwykł" od picia, należy go uwarunkować negatywnie na bodziec, jakim jest picie alkoholu. W tym celu stosowano szereg substancji powodujących nieprzyjemne objawy (np. w celu spowodowania nudności i wymiotów), które miały kojarzyć się pacjentowi ze smakiem lub zapachem alkoholu. Zarówno mała skuteczność tych technik, jak i wątpliwości etyczne, stały się powodem krytyki tych metod. Rewolucyjny postęp, jaki dokonał się w latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych w farmakoterapii zaburzeń psychicznych nie dotyczył, niestety, leczenia alkoholizmu. Większość leków przydatnych w leczeniu zaburzeń psychotycznych, depresyjnych i lękowych w przypadku alkoholizmu okazywała się nieskuteczna, a niekiedy nawet niebezpieczna. Przyczyniło się to do ugruntowania złej opinii o roli leczenia farmakologicznego w terapii uzależnienia od alkoholu. Lata sześćdziesiąte i siedemdziesiąte to burzliwy rozwój psychologicznych i socjologicznych teorii zachowań ludzkich. Znalazł on swoje odbicie w rozwoju oddziaływań psychospołecznych na osoby uzależnione i ich środowisko. Natomiast psychofarmakologia nie oferowała właściwie niczego nowego osobom uzależnionym. Stan ten utrzymywał się do końca lat osiemdziesiątych dwudziestego stulecia.

     Od tamtego czasu większość współczesnych koncepcji zachowań ludzkich, w tym zaburzeń psychicznych, ma charakter integracyjny. W psychiatrii panuje podejście "wymiarowe" polegające na tym, że odchodzi się od prób opisu etiologicznego grup zaburzeń, a opisuje się zaburzenie konkretnego pacjenta przy pomocy wielu wymiarów - mniejsze lub większe uwarunkowanie: genetyczne, biologiczne (mechaniczne uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego, infekcje i inne choroby somatyczne, zatrucia, wpływ leków i innych substancji psychoaktywnych itp.), osobowościowe, środowiskowe. Efektem takiego podejścia jest oddziaływanie kompleksowe. Pacjentom z depresją nie odmawia się już psychoterapii i oddziaływań środowiskowych, podawane leki przeciwdepresyjne mają natomiast jedynie przyspieszyć i ułatwić korzystanie z psychoterapii. Współczesne programy oddziaływań psychoterapeutycznych na osoby uzależnione wydają się przybliżać do maksimum swojej efektywności. W ostatnich dziesięcioleciach można zaobserwować gwałtowny wzrost wiedzy o biologicznych uwarunkowaniach skłonności do nadużywania alkoholu, biochemicznych i fizjologicznych mechanizmach powstawania uzależnienia. O ile przez wiele lat wiedza ta w małym stopniu przekładała się na konkretne techniki leczenia osób uzależnionych, o tyle w ostatnich latach stwierdzono, że dodanie nowoczesnej farmakoterapii do oddziaływań psychospołecznych, zwiększa skuteczność leczenia osób uzależnionych. Obecnie niemalże w każdym większym mieście na świecie jest od kilku do kilkunastu wyspecjalizowanych ośrodków leczenia alkoholizmu, narkomanii i wielu innych uzależnień. Formy związane z behawioralno-poznawczymi metodami pracy terapeutycznej, wspierane przez formy terapii typu socjalnego oraz formy pomocy związanej ściśle z zaburzeniami somatycznymi i psychicznymi, realizowane są też przez ośrodki leczenia uzależnień w Polsce.

     Polscy specjaliści w dziedzinie uzależnień, po dokonaniu analizy niepowodzenia tradycyjnych podejść psychoterapeutycznych wypracowanych przy leczeniu nerwic, uznali potrzebę poszukiwania takiego modelu terapii, który koncentrowałby się na specyfice uzależnienia. Przy jego konstruowaniu korzystano wstępnie, obok wspominanych wcześniej Modelu Minnesota, koncepcji stadiów nałogu Jedlinka i doświadczeń Wspólnoty Anonimowych Alkoholików - idei programu Dwunastu Kroków, z doświadczeń nurtu behawioralno-poznawczego i kompetencyjnego, definiującego uzależnienie jak i określającego programy oddziaływań terapeutycznych.

     W oparciu o psycho-bio-społeczną koncepcję uzależnienia od alkoholu, opracowaną w końcu lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku przez zespół i współpracowników Instytutu Psychologii Zdrowia oraz absolwentów Studium Terapii Uzależnień i Studium Pomocy Psychologicznej, pod kierunkiem Jerzego Mellibrudy, opracowano specyficzny model psychoterapii. Został on wdrożony do praktyki klinicznej wielu polskich placówek leczących uzależnienia. Po kilku latach eksperymentowania i poszukiwania optymalnej technologii terapii integrującej najbardziej wartościowe treści różnych koncepcji został opracowany oryginalny model programu terapii, którego kształt wyłonił się już z polskiej praktyki i został ugruntowany teoretycznie przy pomocy koncepcji mechanizmów uzależnienia. Nazwany on został strategiczno-strukturalną psychoterapią uzależnienia, ponieważ obejmuje zarówno zalecenia dotyczące strategii postępowania terapeuty w kolejnych etapach procesu terapii, jak i wskazuje procedury kształtujące strukturę różnych sytuacji terapeutycznych niezbędnych do realizacji tych strategii.

     Podejście strategiczno-strukturalne do psychoterapii uzależnienia oparte jest o założenie istnienia odrębnej specyfiki uzależnienia jako zaburzenia w funkcjonowaniu człowieka i jego odmienności od innych zaburzeń emocjonalnych, jak np. nerwice. Uzależnienie jest więc traktowane jako podstawowe zaburzenie, a nie objaw czy odmiana innych zaburzeń. Wynika z tego postulat stosowania oddziaływań psychoterapeutycznych specyficznych dla uzależnienia oraz korzystania z określonej koncepcji uzależnienia przy próbach rozumienia pacjenta w procesie terapii. Należy także pamiętać, że u części pacjentów mogą równocześnie występować inne poważne zaburzenia, które powinny być rozpoznawane w oparciu o metodykę tzw. "podwójnej diagnozy".

     W praktyce klinicznej wyróżniano dotychczas trzy fazy terapii uzależnienia zwane fazą wstępną, intensywną i pogłębioną. W większości placówek każda z faz ma charakter jakby odrębnego programu, z których każdy jest kontynuacją poprzedniego. Faza wstępna i intensywna terapii uzależnienia są realizowane w ramach podstawowego programu terapii uzależnienia i obejmują wszystkie osoby rozpoczynające terapię uzależnienia. Faza pogłębiona w formie zaawansowanego programu terapii uzależnienia oferowana jest pacjentom, którzy ukończyli podstawowy program terapii uzależnienia i są gotowi do głębszej pracy nad osobowościowymi problemami leżącymi u podłoża uzależnienia. Kontynuacja pracy nad trzeźwością - czyli program KPT - to dodatkowy program wsparcia dla osób, którym trudno trzeźwieć bez łączności z placówką. Ma on charakter grup wsparcia, spotkań absolwentów lub zaawansowanych form terapeutycznych niespecyficznych dla uzależnienia.

     W strategiczno-strukturalnym modelu uzależnienia wyróżnionych jest łącznie pięć etapów pracy terapeutycznej. Etap rozpoczynania procesu zdrowienia przez pacjenta oraz etap pracy w kierunku uznania własnego uzależnienia i utrzymania wczesnej abstynencji są realizowane w ramach początkowej fazy terapii. Kolejne dwa etapy, pracy związanej z rozpoznawaniem i zatrzymaniem działania psychologicznych mechanizmów uzależnienia, a także rozwijanie umiejętności zapobiegania nawrotom picia, oraz etap zmiany funkcjonowania społecznego pacjenta, odbywają się w ramach intensywnej fazy terapii. Wszystkie cztery wymienione etapy pracy terapeutycznej z osobami uzależnionymi tworzą podstawowy program terapii uzależnienia i powinny być realizowane w jego ramach. Ostatni etap pracy psychoterapeutycznej, którego celem jest rozwiązanie osobistych problemów pacjenta, zwłaszcza wywołujących w przeszłości nawrót picia, realizowany jest w placówkach w ramach fazy pogłębionej, pokrywającej się z zaawansowanym programem terapii uzależnienia.

     Powrót do trzeźwości jest zatem konsekwencją rzeczywistego i stałego rozwoju, który umożliwia człowiekowi osiągnięcie nowego i satysfakcjonującego stylu życia. Tego typu rozwój przebiega oczywiście w sposób zindywidualizowany i według rytmu dostosowanego do historii oraz możliwości danego uzależnionego. Można jednak określić jego podstawowe aspekty i wymiary istotne we wszystkich przypadkach. W całości postępowania leczniczego wobec osoby uzależnionej potrzebne jest przede wszystkim uwzględnienie rozległości i złożoności problemów osoby uzależnionej, które dotykają: ciała (uszkodzenia organizmu, schorzenia somatyczne), psychiki (schorzenia psychiczne, destrukcyjna orientacja życiowa) i funkcjonowania w społeczeństwie (anty-więzi z innymi ludźmi i z Bogiem). Posiadając takie założenia, trzeba pamiętać, aby w systemie udzielania pomocy osobie uzależnionej znalazło się wiele elementów związanych z dążeniem do osiągnięcia różnych celów praktycznych, między innymi do: usunięcia zaburzeń somatycznych i psychicznych; zwiększenia zdolności do trwałego utrzymywania abstynencji; zwiększenia zdolności do rozwiązywania problemów osobistych; zwiększenia zdolności do prowadzenia zdrowego i konstruktywnego sposobu życia.

     Stosownie do tych różnych celów wyróżnia się odmienne formy pomagania osobie uzależnionej. Między innymi: konsultacje i poradnictwo przygotowujące do terapii, pracę informacyjno-edukacyjną, a później terapeutyczną z rodziną; diagnozowanie i leczenie zaburzeń somatycznych i psychicznych; psychoterapię uzależnienia; wsparcie socjalno-bytowe; interwencje społeczno-instytucjonalne. Tak więc psychoterapia uzależnienia stanowi tylko jeden z elementów całego systemu pomocy. Posiada jednak kluczowe znaczenie, ponieważ tylko ona jest ukierunkowana na zmianę mechanizmów decydujących o patologicznym nadużywaniu środka uzależniającego stanowiącym przyczynę pozostałych problemów zdrowotnych. Inne cele praktyczne, które chce się osiągnąć w pracy klinicznej z osobami uzależnionymi, są związane z zaburzeniami somatycznymi (m. in. odtrucie organizmu) i zaburzeniami psychicznymi (m. in. leczenie stanów psychotycznych) występującymi u części pacjentów.

     Mechanizmy uzależnienia tworzą wewnętrzne i destrukcyjne zaprogramowanie sterujące funkcjonowaniem uzależnionej osoby w stronę przedwczesnej śmierci. W celu powstrzymania i zdemontowania tego wewnętrznego programu uzależnienia konieczne jest uczestnictwo w intensywnym programie terapii profesjonalnej wspierane przez środowisko wzajemnej pomocy i współpracę z członkami rodziny.

     Podstawowym założeniem programu terapii jest:

     - stworzenie zewnętrznej alternatywy nałogowego i samoniszczącego zaprogramowania;

     - stworzenie uwewnętrznionej alternatywy nałogowego i samoniszczącego zaprogramowania.

     Osoby uzależnione różnią się od większości pacjentów, ponieważ negują fakt własnej choroby, obawiają się rozstania ze źródłem uzależnienia i aktywnie bronią się przed leczeniem. Dlatego konieczne jest stosowanie strategii specyficznej dla wstępnego kontaktu. W przypadku większości pacjentów okoliczności ich kontaktu z placówką zawierają elementy nacisku zewnętrznego i wewnętrznego poczucia zagrożenia oraz intensywnego cierpienia. Ponieważ dla osoby uzależnionej alkohol jest jedynym czynnikiem, który może dostarczyć wsparcia i ulgi, perspektywa jego utraty jest bardzo poważnym zagrożeniem. Wyobrażenie sobie życia bez alkoholu, co zapowiada terapia, jest bardzo trudne. Dlatego zaprzeczanie własnej chorobie i unikanie kontaktu z placówką oraz wczesne przerywanie terapii jest naturalną i logiczną konsekwencją obecności mechanizmów tej choroby.

     Osoby uzależnione pod wieloma względami znajdują się jednak w sytuacji podobnej do osób cierpiących na inne chroniczne schorzenia, takie jak: cukrzyca, alergia, choroba wrzodowa czy wieńcowa. Całkowite ich wyleczenie nie jest możliwe. Można natomiast powstrzymać rozwój ich choroby, niekiedy zahamować jej najdolegliwsze objawy, a przede wszystkim nauczyć się z nimi żyć. Anonimowi Alkoholicy powiadają: jak z kiszonego ogórka nie zrobisz świeżego, tak samo alkoholik nigdy nie będzie mógł pić w sposób kontrolowany.

     W modelu strategiczno-strukturalnym proponuje się takie oddziaływania, które przynajmniej na początku drogi do zdrowienia, spotykają się z podejściem AA. Wspólne dla obydwu jest przekonanie, że alkoholizm jest chorobą nieuleczalną, a nie leczony - śmiertelną. Jakie zadania stoją więc przed alkoholikiem, który postanowił się leczyć? Najprościej można ująć je tak: a) musi przestać pić, czyli podjąć abstynencję; b) utrzymać ją; c) poprawić jakość swego życia, rozwiązując bieżące problemy życiowe; d) dążyć do osobistego rozwoju. Wymienione zadania, wyznaczają kolejne fazy jego zdrowienia.

Artykuł ten jest fragmentem książki "Próba zastosowania Viktora Emila Frankla koncepcji rozwoju noetycznego w programie terapii uzależnień", wydanej przez Ośrodek Apostolstwa Trzeźwości w Zakroczmiu.

do spisu treści


Copyright by OAT2010